Posted in Marian Marzyński - felietony

I love you

W pociągu z Warszawy na odchudzanie w Cetniewie – siedzę obok zakonnicy. Już mam ją zagadać, gdy zaczyna szeptać zdrowaśki. Nie mam tremy wobec katolickich duchownych, bo w czasie wojny zastępowali mi rodziców, więc mógłbym…

Czytaj dalej...
Posted in Marian Marzyński - felietony

Kochana Anitko,

znów jestem w Miami i znów twoja książka leży na moim nocnym stoliku tam, gdzie zostawiłem ja trzy lata temu. Jej tylna okładka na wierzchu z twoim uroczo-zawadiackim zdjęciem przy kieliszku czerwonego wina w jednej…

Czytaj dalej...