Przestępca w Białym Domu

O tym, że właściwe miejsce dla Donalda Trumpa to nie Gabinet Owalny, ale więzienie – mówiło się zanim objął urząd prezydenta USA. Ale dopiero wczoraj prokuratorzy przedstawili po raz pierwszy oficjalnie dowody przestępczej działalności kilku jego najbliższych współpracowników, prowadzonej, co podkreślono, za jego wiedzą i na jego rzecz.

Ani spec-prokurator Mueller, ani prowadzący osobne śledztwo prokuratorzy stanu Nowy Jork nie zakończyli swej pracy. Z oczywistych powodów język jakim się posługują cechuje wstrzemięźliwość. Ale w co najmniej kilku sprawach powiedziano wystarczająco wiele, aby bezpiecznie i odpowiedzialnie sformułować wnioski. Dla wielu zresztą oczywiste od dawna.

Pierwsza, i mało rajcująca oczywista oczywistość, tyle że dowiedziona, to że gwałcąc prawo wyborcze Trump tuż przed wyborami kupował milczenie kilku pań, z którymi łączyły go intymne kontakty. Dużo ciekawszy i ważniejszy dla całego świata jest wątek tzw. „synergii” między Trumpem a władzami Rosji. Prokuratorzy po raz pierwszy publicznie przyznali, że mają w swych rękach dowody na kontakty kampanii prezydenckiej Trumpa z przedstawicielami Kremla. Donaldowi chodziło głównie o wielkie pieniądze – gdy zaczął „podchody” do Rosjan o prezydenturze mu się nie śniło – o budowę Trump Tower w Moskwie, w której Putin miał dostać apartament wart 50 milionów dolarów. Putinowi głównie o to, aby zainstalować swego człowieka w Białym Domu. W całej tej fascynującej układance wielu klocków jeszcze nie znamy, a przynajmniej oficjalnie ich nam nie opisano.

Z tego co powyżej nie wynika bynajmniej, że imperium Trumpa lada moment się rozleci. Do tego trzeba więcej twardych dowodów i co najważniejsze decyzji Kongresu USA, na jaką, póki co, nie ma co liczyć. Grzeszki Nixona, które doprowadziły do jego upadku to niewinne igraszki w piaskownicy w porównaniu z tym co ma za uszami Donald Trump. Ale czasy są inne, i inne realia polityczne. Wiele jeszcze może się wydarzyć na ścieżce śledztwa Muellera. Najważniejsze pytanie brzmi: co muszą zobaczyć liderzy Republikanów w Kongresie, aby dojść do wniosku, że odstrzelenie Trumpa bardziej się im opłaca, niż jego obrona.

Andrzej Lubowski

Print Friendly, PDF & Email