Telewizja pokazała (481)

Coraz więcej osób domaga się większej wolności. Chcą decydować o sprawach swoich, swoich dzieci, a co gorsze – innych ludzi, nawet jeśli prawo stanowi inaczej. Bo mają sumienie, które im nie pozwala na pewne działania lub zmusza do innych.

Od razu powiem tym bojownikom o wolność, że powinni uszanować wolność innych ludzi. Jeśli ktoś chce na przykład poddać się jakiemuś zabiegowi, który nie zgadza się z czyimś katolickim sumieniem, to należy pozwolić, aby na swoje konto popełnił grzech, a nie narzucać mu swego wyobrażenia świata. Niestety, katolickie pojmowanie Boga, grzechu i praw rządzących światem nie pozwala na odstępstwa.

Jeślibyśmy dopuścili, aby przeciwnicy szczepień nie szczepili swoich dzieci, to powinniśmy też wyrazić zgodę, aby dzieci rodziców którzy uważają, że nauka szkodzi – nie chodziły do szkół. Nie tylko szczepionki mogą stwarzać zagrożenie – bardzo niebezpiecznie jest też poruszać się na ulicach i drogach i być może należałoby zlikwidować ruch kołowy i torowy. A samoloty – strach pomyśleć.

Teraz klauzulę sumienia chce się rozciągnąć nie tylko na lekarzy, położnych i pielęgniarzy, ale także na te osoby, które przeprowadzają badania w laboratoriach. Jeśli diagnosta stwierdzi, że dziecko może urodzić się niepełnosprawne, z ciężkimi wadami, to będzie mógł nie powiadamiać o tym matki i w ten sposób zdecydować za nią o urodzeniu dziecka. To już się zdarzyło – nie chciano wydać kobiecie wyniku badania, w którym była negatywna opinia o zdrowiu dziecka, które miała urodzić. Prof. Chazan nie chciał powiadamiać pań, które chciały dokonać aborcji, który lekarz mógłby się podjąć tego zabiegu (skoro on nie chce), a nasz system prawny nie widział w tym nic zdrożnego.

W religii chrześcijańskiej grzech zamyka drogę do zbawienia. Ale, niestety, katolicy martwią się o swoich bliźnich i nie mogą patrzeć, kiedy ci popełniają grzech. Bo katolik może wyrazić skruchę i otrzymać rozgrzeszenie, a ateista czy innowierca zgubi od razu swoją duszę. No i czy można poważnie mówić o sumieniu nie-katolika i pozwalać mu, żeby sam decydował o swoich sprawach, nawet jeśli prawo to dopuszcza?

Popatrzmy jak te sprawy są rozwiązane w buddyzmie. Jednym z elementów Ośmiorakiej Szlachetnej Ścieżki, prowadzącej do wyzwolenia z wiecznego kołowrotu narodzin i śmierci, jest właściwe zarobkowanie. Chodzi o wyrzeczenie się zawodów przynoszących szkodę innym istotom, takich jak rzeźnik, myśliwy, handlarz ludźmi, handlarz bronią, handlarz środkami oszałamiającymi i truciznami.

Ale buddyzm niczego nie nakazuje wyznawcom. W buddyzmie nie ma pojęcia grzechu, gdyż nie ma praw nadanych przez boga. Budda przekazał zalecenia, których spełnianie sprzyja uzyskaniu oświecenia. Jeśli ktoś postępuje niewłaściwie, to powiększa swoją złą karmę, a tym samym oddala lub utrudnia sobie osiągnięcie oświecenia.

* * *

Nie bardzo wiadomo, co to było z tym Holocaustem, a Żydzi się panoszą, mają zbyt duże wpływy w świecie biznesu. A jeśli nawet był Holocaust, to oczywiście sami Żydzi są temu winni. Takie poglądy, jak wykazał raport CNN, panują w znacznej części społeczeństw Europy. Do antysemityzmu najchętniej przyznają się Węgrzy i Polacy.

Skorygowałbym to, bo pamiętam jak w naszej telewizji, zapraszani tam narodowcy, z uśmiechem tłumaczyli, że nie są antysemitami a judeosceptykami.

16% badanych w Europie i 20% w Polsce uważa, że Żydzi stanowią 20% ludzkości (w rzeczywistości tylko 0,2%). Aż dziw, że badanych, którzy szczerze przyznają, że nigdy nie spotkali Żyda, nie zdziwiło to, że piąta część współobywateli gdzieś się przed nimi ukrywa. Niech sięgną do Internetu, a stamtąd dowiedzą się, że większość polityków z pierwszych stron gazet to Żydzi. Poznają tam też ich prawdziwe nazwiska. Mnie zaniepokoiła tak znaczna liczba ukrytych wyznawców mozaizmu w polskim episkopacie.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Holokaust.jpg

* * *

Pokładam pewne ograniczone nadzieje w ruchu, który zainicjował Robert Biedroń, ale on sam nie jest moim idolem. Wiem, polityków powinno się mierzyć trochę inną miarą, jako że starają się oni zadowolić różnych wyborców. Ale styl tego zadowalania często mi się nie podoba. Pan Biedroń już zachwycał się kiedyś prezydentem Dudą. Obawiam się, że unikając starcia będzie kadził wszystkim i skończy się na zapewnianiu rodaków, że jest źle ale może być lepiej. Chwalił Barbarę Nowacką, widział ją nawet jako przywódcę ruchu, ale kiedy dołączyła do Koalicji Obywatelskiej, to wyrażał się o niej nieładnie. Miał też parę innych podobnych wystąpień. Trochę mi to przypomina działania Janusza Palikota, który zmarnował swoją szansę, m.in. traktując z buta członka swej partii panią Wandę Nowicką, wicemarszałkinię sejmu.

Biedroń ma też pozytywy, m.in. działania na stanowisku prezydenta Słupska. Wyróżnia się też pozytywnie na tle reszty polityków swoim zachowaniem, poglądami i tym co i jak mówi. Dużo zależy od tego jacy ludzie dołączą do Biedronia i czy stworzą ruch dający szansę na pozytywne zmiany.

Wielu komentatorów obawia się, że inicjatywa Biedronia i innych może rozproszyć głosy opozycji, a niektórzy uważają, że wszyscy powinni głosować na Platformę. To logiczne, zważywszy, że PiS mając media, pieniądze do rozdawania i agresywną propagandę, może zdobyć w głosowaniu większość pozwalającą na samodzielne rządzenie. Przeciwstawić się temu może silna partia lub koalicja partii opozycyjnych. Wątpię jednak czy ci, którzy chcą głosować na inne partie, zagłosowaliby na Platformę, nawet gdyby Biedroń, Petru i inni wezwali ich do takiego głosowania. Naprawdę wiele osób miało dość Platformy; i nie dlatego, że PiS ją obrzydzało. A Platforma nie zrobiła nic w kierunku zmiany, licząc na to, że mamy tylko taki wybór:

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\ruletka.jpg

Owszem, mogłaby powstać przed wyborami taka koalicja, którą proponowałem (Koalicja Europa), gdzie każda partia zachowałaby swoją odrębność a głosy wyborców szłyby na konto całej koalicji. Ale obawiam się, że do tego nie dojdzie, bo jak widać partie opozycyjne nie potrafią się dogadać w najprostszych sprawach. Mamy okropne rządy i marną opozycję.

Natomiast prawica ma jeszcze rezerwy. Nie cała prawica głosowała na PiS i też może i chce się jeszcze zorganizować. Jak podała Polityka:

W wyborach samorządowych prawie dwa miliony wyborców oddało głosy na niepisowską prawicę od Kukiz’15, przez Bezpartyjnych i korwinistów, aż po Ruch Narodowy. Z tego gąszczu może wrosnąć koalicjant PiS po wyborach 2019 r.

Nadzieja na udział w rządach i fruktach, jakie to daje, może sprawić, że na prawicy jakoś się zjednoczą, choć zwykle to się nie udaje, bo tam każdy wódz chce mieć swój dwór i podwórko. Wzorem mogą być dla nich Gowin i Ziobro, którzy mają swoje partyjki i udział we władzy.

Biedroń i podobni mogą zebrać głosy tych, co nie głosowali na główne partie opozycyjne, a w przyszłości współpracować z partiami, które wejdą do sejmu (oczywiście jeśli PiS nie zdobędzie tylu głosów, które mu dadzą samodzielne rządy).

Biedroń wzbudza wielkie nadzieje, ludzie oceniają go pozytywnie i widzą w nim szansę na istotną zmianę. Zarzuca mu się, że nie wystąpił z programem, ale powiedział, że chce wysłuchać Polaków. I robi to znakomicie. Oto relacja (fragment) z jego spotkania w warszawskim kinie Palladium. Nie starczyło dla wszystkich miejsc i część ludzi oglądała spotkanie na telebimie.

Biedroń zainicjował debatę – burzę mózgów – i był jej moderatorem, starając się doprowadzić do konkretnych postulatów. Mówił: – „Wiem, że to trudne, wy myślicie, że to politycy mają podawać pomysły, a ja myślę, że wy macie lepsze”.

Wojciech Karpieszuk relacjonuje:

Na Burzy Mózgów zebrani przegłosowali m.in. szkołę bardziej praktyczną i obywatelską, a nie teoretyczną, emeryturę obywatelską, zapewniającą minimum socjalne dla każdego. – Słuchajcie, idziemy na bogato, rozbijemy budżet – komentował Biedroń. Przegłosowano też wyższe zarobki dla nauczycieli i pedagogów szkolnych, wprowadzenie ogólnopolskich standardów dostępności dla osób z niepełnosprawnością (ten postulat zgłosił głuchoniemy chłopak), świeckie państwo i świecką szkołę, równość małżeńską z adopcją dzieci (niemal jednogłośnie). To była jego 20. Burza Mózgów, wcześniej miał je w mniejszych i większych miastach, równość małżeńska wszędzie została przegłosowana.

Nie bardzo wierzę, że koalicja partii opozycyjnych zwiększy w istotny sposób liczbę głosów oddanych na te partie. Już wybory samorządowe wykazały, że np. Platforma otrzymała mniej głosów, niż w poprzednich wyborach. Wszyscy widzieli, że to taka wymuszona koalicja. Wystarczy popatrzyć na notowania liderów partii – są one stale niskie i nawet gdy partie próbują ze sobą współpracować, to nie poprawiają się. Bo to są ludzie stojący na czele partii które nie zmieniły się, choć dawno powinny i ludzie to widzą. I przywódcy są za to odpowiedzialni. Biedroń jeszcze się nie zużył ani nie opatrzył, a to co dotychczas robił daje mu stosunkowo duże poparcie w sondażach.

Na razie mamy wciąż sytuację jak w piosence „Gramy w kolory” z kabaretu Olgi Lipińskiej 

Gramy w kolory

Tekst: Marek Koterski 

Gdzieś w gorszej Europie
Po wschodnim potopie
Gdzie Polska i gdzie Bałtyk 
Przez przestrzeń i czas
Pod niebem bez gwiazd
Dryfuje transatlantyk 

Wśród wichrów i fal 
Wciąż znosi nas w dal 
A dal wciąż nieodgadniona
Załoga na bani 
Na burcie Tytanik 
Bandera biało–czerwona

Na statku bal 
Śpi rozum harcują upiory
Na dziobie wybory 
Na rufie nieszpory
I wszyscy grają w kolory

Gramy w kolory 
Od Gdańska aż po Peru 
Czerwone się tarza
Na stopniach ołtarza
A czarne rwie się do steru 

Bałwany wzburzone
Barany spienione
Tytanik na martwej fali 
A czarne, czerwone i biało czerwone 
Pod polskim kotłem pali 

Wśród wichrów i fal 
Wciąż znosi nas w dal 
A dal wciąż nieodgadniona
Załoga na bani 
Na burcie Tytanik 
Bandera biało–czerwona

Na statku bal 
Śpi rozum harcują upiory
Na dziobie wybory 
Na rufie nieszpory
I wszyscy grają w kolory

Gramy w kolory 
Od Gdańska aż po Peru 
Czerwone się tarza
Na stopniach ołtarza
A czarne rwie się do steru 

Gramy w kolory

Gramy choć kiwa
I karty są znaczone
Tu czarne wygrywa
Czerwone przegrywa
A płaci biało–czerwone

* * *

W jednej ze szkół w Szczecinie Rada Rodziców zebrała 40 tys. zł i przekazała jednej z matek, aby wpłaciła na konto szkoły. Po jakimś czasie zorientowano się, że pieniądze nie wpłynęły. Tymczasem matka zabrała swoje dziecko ze szkoły i przeniosła do innej, a także wyprowadziła się w inne miejsce. Szkoła zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Prokuratura raźno zabrała się do pracy, ale od lipca zeszłego roku nie udało jej się ustalić, gdzie przebywa pani, która zdefraudowała pieniądze.

Szkoda, że nie poinformowano, że istnieje podejrzenie, że ta pani działała np. w KOD. To przyspieszyłoby działania prokuratury, która na odcinku znajdywania działaczy KOD ma spore osiągnięcia.

* * *

Katolicyzm się bardzo powoli u nas przyjmuje i stale wymaga podtrzymania i wsparcia. Przeciętny katolik, jeśli nie ma w polu widzenia krzyża, czuje się nieswojo i mogą mu przychodzić różne niewłaściwe myśli. Dlatego też w uroczystościach państwowych biorą udział księża, święcą też najróżniejsze miejsca i obiekty, włączając w to jeziora i plaże. Także w większych sklepach powstają kaplice, aby wierni nie byli zbyt długo pozbawieni możliwości modlitwy w takim miejscu.

Z nową inicjatywą wystąpiły Koleje Małopolskie. Chciały one zorganizować przed Bożym Narodzeniem możliwość spowiedzi w pociągach. Ogłoszono:

W najbliższym czasie będziemy przekazywać dokładne informacje, w których pociągach pojawią się duchowni, którzy prowadzić będą spowiedź.

Ktoś jednak musiał interweniować i wyjaśnić organizatorom, że podróżni w drodze z kościoła na stację nie zdążą tyle nagrzeszyć, aby się z tego musieli zaraz spowiadać, więc inicjatywa prawdopodobnie zostanie zarzucona.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\sowiedź.jpg

* * *

Większość autorów i czytelników Studia Opinii to ludzie niezależni – nic od nas w polityce nie zależy. Możemy sobie głosować bądź nie, dokonywać najróżniejszych wyborów. Naród i tak zrobi to co mu akurat wpadnie do głowy.

Wyłączam z tego grona red. Skalskiego, który chce zmienić Polskę nakłaniając wyborców, żeby głosowali na Platformę, nawet jeśli jej nie lubią, oraz Hazelharda, który pracowicie zmienia i ulepsza kolejne partie, licząc, że dzięki niemu staną się mądrzejsze, zdobędą władzę, a potem zabiorą się za usprawnianie edukacji i paru innych dziedzin według jego wskazówek.

Podziwiam optymizm tych którzy wierzą, że ludzie posłuchają ich rozsądnych uwag i zmienią rzeczywistość na lepsze. Owszem, to się czasem zdarza, a przynajmniej powinno, sądząc z niektórych bajek.

Jezus chciał, żeby Żydzi zmienili się, stali się prawdziwie religijni. Nie rozumieli go nawet najbliżsi uczniowie, a św. Paweł zupełnie zniekształcił jego nauki i stworzył chrześcijaństwo. Ale wyznawcy nie słuchają na codzień szlachetnych zaleceń Jezusa i postępują wręcz na odwrót. Każdą ideę potrafią dopasować do swoich charakterów, wyobrażeń i pragnień.

Jak się chce ludzi do czegoś skłonić, to trzeba ich zaintrygować i przeprowadzić sprawę w efektowny sposób (polecam opis zwyczajów ludzi i mojej kuracji króla Wenecjusza – „Królewna Śnieżka” http://studioopinii.pl/archiwa/51291). Może red. Skalski urządziłby jakiś happening i na przykład razem z Hazelhardem przebiegliby się po Trakcie Królewskim w intencji tego co głoszą, w samych podkoszulkach z napisami „d’Hondt, głupcze!” i „Edukacja, głupcze!”? Na pewno telewizje rozpropagowałyby ich wyczyn, a przy okazji mogliby zachęcić rodaków do posłuchania ich rad.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email