“Repolonizacja” mediów teraz

Piotr Wacowski jest jednym z kilku dziennikarzy śledczych TVN, który w reportażu “Polscy neonaziści”, nagranym z ukrytej kamery, pokazał członków neonazistowskiej organizacji “Duma i Nowoczesność”, jak świętowali urodziny Hitlera. Uroczystość miała miejsce w 2017 r. w zaciszu leśnym pod Wodzisławiem Śląskim.

Kilka dni temu ABW wręczyła odważnemu reporterowi wezwanie do prokuratury w charakterze podejrzanego o propagowanie faszyzmu. Pisze o tym obszernie prasa w USA, gdyż TVN należy do amerykańskiego koncernu Discovery Communications.

Wezwanie już cofnięto, ale przypadek Wacowskiego nie jest wcale pomyłką.

To klasyczny sposób zastraszania dziennikarskiego środowiska.

Polscy dziennikarze nie są mordowani jak Jamal Khashoggi w Istambule, czy Anna Politkowska w Rosji, nie siedzą w więzieniach, jak w Turcji, albo tak, jak na Węgrzech – nie są pozbawieni pracy.

W Polsce ich się szykanuje.

Nie wszystkich, bo to by źle wyglądało.

Szykany wobec dziennikarzy są przemyślane; mają charakter chirurgiczny. I nie są masowe. Wszystko dzieje się przy dobrym świetle i ma odpowiednią oprawę medialną. Wystarczy kilka głośnych przypadków, aby wysłać sygnał pozostałym. Gdyż przecież nie chodzi o to, aby Wacowskiego ukarać, ale aby zniechęcić tych, którzy zostali zainspirowani jego dokonaniami. Państwo wysłało więc krótki komunikat o następującej treści: “Zostawcie niektóre tematy. Wiecie jakie. Po co wam kłopoty?”

Pacyfikacja prywatnych mediów w kraju, który chce uchodzić za demokratyczny, jest przedsięwzięciem ryzykownym. Ale przed wyborami do europarlamentu, to dla PiS zawsze lepsza propozycja niż przepychanie zakazu aborcji.

W jaki jednak sposób autorytarne polskie państwo planuje założyć knebel na usta wolnych mediów, aby świat “za bardzo” nie zorientował się?

To trudne zadanie, ale częściowo wykonalne.

Kluczowym określeniem PISowskiej propagandy nie jest “reforma mediów”, a “repolonizacja”. “Repolonizacja” ma wywołać wrażenie, że media kiedyś były polskie, a dzisiaj służą obcym mocarstwom (w domyśle Niemcy i Izrael), które Polaków kontrolują. Trzeba więc te “niepolskie media” uczynić “polskimi” i przywrócić je narodowi. Kneblowaniu wolnych mediów będzie więc towarzyszyła nacjonalistyczna histeria wyzwalania spod “okupacji”.

“Repolonizacja” zawiera w sobie dodatkowo głębszą opowieść, sięgającą do bolesnej pamięci o zaborach i wojnach. Nawiązuje też do atmosfery spisków przeciwko naszej ojczyźnie. Musi więc wyzwalać emocje i poczucie krzywdy. W rzeczywistości ma oddać zagraniczny kapitał fundujący prywatne media pod kontrolę “dobrej zmiany”. Sukcesem PIS będzie, jeżeli uda się tego dokonać przy patriotycznych wiwatach suwerena.

Świat będzie oburzony. Ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher ponownie zagrozi pogorszeniem stosunków ze Stanami, ale amerykańska presja, aby utrzymać wolność polskich mediów, chyba nie będzie taka silna. Trump atakuje wiele rozgłośni i agencji prasowych za brak pozytywnego przekazu na swój temat. Niemcom, w razie czego, można zawsze przypomnieć wydarzenia w Kolonii i milczenie ich mediów, kiedy uchodźcy napadali na niemieckie kobiety.

A jeżeli to nie pomoże – to zawsze są “nieuregulowane” odszkodowania za zniszczenia wojenne.

Dariusz Wiśniewski

Print Friendly, PDF & Email