Formuła – formuły…

ECHA WYDARZEŃ: Pana Michała Morawskiego face to face dopiero mam nadzieję poznać. Za sprawą Internetu znamy się już jednak świetnie. Erudyta, smakosz – kuchni oraz słowa, jeden z mistrzów poczucia humoru, fan sportu; postać na swój sposób także „rodzinnie” historyczna, bo tata był pierwszym premierem po wyzwoleniu…

Pan Michał wykonał na „mojej” stronie Facebooka sportowo – publicystyczną niby prowokację. Opisał swój podziw dla Roberta Kubicy, a równocześnie nie uciekł od wątpliwości, jeśli chodzi o ocenę tła powrotu do Formuły 1. I poprosił Pan MM o moją opinię. Wywołał tym dyskusję, w której – TEŻ – żarliwie wyrażany podziw dla OSOBY plecie się ze znakami zapytania, jeśli chodzi o polityczno – marketingowe tło tzw. sponsoringu

I cóż ja, biedny, mam począć, jeśli jestem zgodny w podziwie oraz w wątpliwościach? W jednym się tylko czuję zadziwiony inaczej, w czymś, co jest swego rodzaju wspólnym mianownikiem. No, nie do końca wspólnym, bo za Formułę (jako sport) nie dałbym się kroić. Bo to dla mnie – huczące emocje. Ale mało podniecające, tradycje żadne, ukochanie motoryzacji nowoczesnej jakieś dziecięco naiwne.

To już wolałem żużel na Skrze (odnowa podobno znów w odstawce, skończy się kiedyś –wróżę – na apartament owcach), wybierało się miejsce na wirażu i fale żużla na twarzy mnożyły dobrze widoczne wrażenia rywalizacji…

Podobnie sprawa ma się z wyborem idoli. Dla mnie np. przeogromnym jest Sebastian Kawa. „Lata na szybowcach od 1988 roku, kontynuując pasję lotnicza ojca. Zdobył dwadzieścia dziewięć medali mistrzostw świata i Europy, w tym 15 złotych z MŚ.

Zanim zasiadł z sterami pływał na żaglówkach zdobywając medale w klasach Optymist, Kadet i >420<”. I jeszcze paru noworodkom ułatwił kontakt ze światem, jako że jest lekarzem tej specjalności. No. I marketingowo – mocarz, ile szybowców sprzedaliśmy za sprawą takiej reklamy? A jeśli sprzedaż, to o produkcja, podtrzymywanie pędu konstruowania itp.

To nie polemika, lecz po prostu sprawa wyboru. Na hasło: „Formuła 1 i Robert Kubica” odezwie się każdy, z premierem włącznie, hasło „doktor Kawa” trzeba dodatkowo opisać…

„Reszta” jest refleksją wspólną. Podziw dla sportowca, który nie poddał się bólowi, losowi. „Po ośmiu latach od czasu dramatycznego wypadku, osiemnastu operacjach i długiej rehabilitacji, Polak po raz drugi w karierze otwiera rozdział startów w najbardziej elitarnej serii wyścigowej na świecie”.

33-latek dopiął swego i już dokonał czegoś niebywałego – WRÓCIŁ, a teoretycznie – NIE MIAŁ PRAWA… Należą się podziw i szacunek? Jasne!

Sport uczy twardości i premiuje ludzi twardych. Pan Robert – przykładem, teraz heroiczny bój Ryszarda Szurkowskiego… Widzę nić łączącą obrazy oraz przykład wspaniały. Na swój sposób – może dla każdego z nas, Kowalskich – jako życiowa wskazówka.

Tło finansowe widzę ciut inaczej niż jako wzorzec. Gdyby wtedy jeszcze nie premier nie naplótł głupstw w podsłuchanej a upublicznionej rozmowie – pewnie pan MM, jako już władny w kasie Państwa oraz protekcji tak by nie „pracował” nad zatarciem złego śladu. Jest sponsor „wyznaczony”, są wielkie ponoć pieniądze.

Nie dziwię się publicznemu uśmiechowi pojednania, jeśli forma przeprosin jest taka. Biorę to nie tylko za naiwne zawołanie, że nawet honor ma cenę, ale za coś ze „strategii negocjacyjnej” współczesności… Będzie „za co” jeździć, a tak możny kibic będzie opisywany jako dobre panisko… Jeśli jeżdżenie zwieńczą sukcesy

Jeden zyskał szansę, drugi zastosował marketing polityczny. Nie swoje – prawda, ale przecież obok portfela bywają przecież wewnętrznie kieszenie – z wizytówkami… Telefon też pod ręką. No, i nienowy to zwyczaj…

A korzyści sponsora? We wzroście sprzedaży, w nowych rynkach? Na moje wyczucie – „wpuści się w koszty” – w cenę litra benzyny, oleju… Taka dziś FORMUŁA!

Czyli – Panie Michale, sprawiłem Panu zawód? Bo jednak większość refleksji dzielę i, tak samo jak Pan uznanie plotę z wątpliwościami? Sorry!

avatar

Autor
Andrzej Lewandowski

Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”


Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email