Andrzej Lewandowski: Aniołki…

Andrzej Lewandowski Echa wydarzeń Rozmaitości Sport

09.06.2020

ECHA WYDARZEŃ: Jest… jak już sygnalizowałem. Prezes PZPN Zbigniew Boniek znów wyprzedził premiera.

Znów? Gdy PZPN wnosił, by ekstraligowi piłkarze od 19 bm. zaczęli grać przy widowni stadionu wypełnionej w 20 procentach, w sumie nieco mniej niż 10 tysięcy widzów – premier powiedział NIE. Żadne tam 20 procent, odmrozimy 25, niech się wirus boi nas, nie my wirusa. Teraz – gdy liczba zakażeń nie chce maleć, znów Prezes dał głos przed Premierem…

BONIEK:

Nadrzędnym interesem jest dokończenie rozgrywek. Oczywiście, chcielibyśmy mieć kibiców na stadionach, ale sytuacja się komplikuje, obserwujemy wzrost zachorowań. Na dzisiaj wpuszczenie fanów na stadiony np. na Śląsku jest wielce ryzykowne – dodaje Boniek.

– Musimy działać w sposób odpowiedzialny. Nie można robić nic na wariata. Kluby muszą przygotować procedurę wpuszczania i rozlokowania kibiców na stadionie, by unikać tłumów. Zobaczymy, czy uda się doprowadzić do ich wpuszczenia. Na razie cieszmy się z tego, że bez przeszkód wznowiliśmy rozgrywki

– apeluje Boniek.

Czyli – los piłki jako spektaklu bez widzów może trwać dłużej niż dziś rządowe przyzwolenie…

„Do końca rozgrywek ekstraklasy pozostało dziewięć kolejek ligowych oraz trzy mecze Pucharu Polski”. W lidze pustych trybun pewnie tytuł weźmie Legia… Kiedyś by się przywołało powiedzenie, że za mundurem panny sznurem… Drzewiej.

Piłkarska kasa. Będzie cytat, z tezą, że w futbolu nawet mający się za ubogich oraz „niedoinwestowanych” są bogaczami.

Lechia Gdańsk została ukarana przez UEFA. Europejska federacja piłkarska nałożyła na klub grzywnę w wysokości 25 tys. euro. To skutek niedotrzymania przez biało-zielonych styczniowego terminu złożenia dokumentów finansowych, obowiązkowego dla klubów biorących udział w europejskich pucharach.

Werdykt w Gdańsku przyjęto… ze spokojem. – UEFA uznała nasze wyjaśnienia, stąd najniższy możliwy wymiar kary – mówi Arkadiusz Bruliński, dyrektor Działu Komunikacji i Marketingu Lechii.

Werdykt przyjęto ze spokojem… 25 tysięcy euro do tyłu… Za niedopatrzenie natury biurokratycznej… Nikt niczemu nie jest już winien…

Byłem świadkiem zbierania tzw. materiału do opowieści o naszych 400-metrówkach. Są mistrzyniami Europy w sztafecie, wicemistrzyniami świata – już prześcignęły faworyzowane – słusznie, bo wcześniej szybsze – Jamajki.

„Aniołki trenera Aleksandra Matusińskiego”, jak to się mówi w branży. Wespół z trenerem kadry oraz trenerami klubowymi (szkoleniowcem jednej jest mama), panie znalazły klucz do międzynarodowych sukcesów.

Robią furorę. Nawet w sztafecie, której wcześniej nie było. Dwie panie – dwaj panowie, mimo piątego „ledwie” miejsca w świecie zrobiły wrażenie głównych aktorek. M.in. za sprawą ustawienia, co było grą taktyczną. Pani Justyna Święty-Ersetic na ostatniej zmianie długo bark w bark walczyła z rywalami – mężczyznami. To jest fajny dowód ambicji oraz starań o maksymalną emancypację. „Bezkrwawą”, na bieżni, nie np. na ringu. A w ogóle, podczas mistrzostw Pani Justyna aż sześć razy stawała do boju.

Kapelusze z głów – panowie! Takie aniołki, to i wirusowi dadzą radę…

Na koniec – znów uznanie dla Zygmunta Smalcerza, mistrza sztangi (mistrz olimpijski, trzykrotnie mistrz świata) oraz żywego dowodu, że jeśli się bardzo chce, to i pesel może mniej dokuczać.

Z trenerskiej posady w Stanach przeniósł się Pan Zygmunt do Norwegii, nadal pracuje, a sprawności zazdroszczą młodzieńcy. Figury zapewne – też. Wszystkie sukcesy w kategorii 52 kg, wciąż chyba temu wierny. A urodzony 8 czerwca 1941 roku! W Bestwince – ma tam pomnik? Adam Małysz to ma skocznię…

Andrzej Lewandowski

Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego “Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
Print Friendly, PDF & Email
Bogdan Miś

Urodzony w 1936 roku dziennikarz popularnonaukowy. Z wykształcenia matematyk. Długoletni wykładowca szkół wyższych.