Telewizja pokazała (599)

Rozmaitości Telewizja pokazała Warto przeczytać najpierw...

17.05.2020

Od początku rządów PiS obserwujemy ponury spektakl. Polega on na tym, że łamie się prawo, stwarzając, na ogół nieudolnie, pozory prawa. Wprowadza się przepisy ograniczające działania niezależnych instytucji (takich jak Państwowa Komisja Wyborcza, której uprawnienia przekazano wicepremierowi, a teraz częściowo marszałek sejmu), nie uznaje się wyroków Unii Europejskiej i mianuje do Sądu Najwyższego sędziów, których Unia zdyskwalifikowała itp. Teraz oglądamy wybory prezesa Sądu Najwyższego. Prowadził je wyznaczony przez prezydenta sędzia Sądu Najwyższego, który utracił dawno zaufanie środowiska sędziowskiego, prezydent powołał do SN sędziów, którzy nie powinni mieć prawa tam się znaleźć, p.o. przewodniczącego nie uznaje żadnego regulaminu prowadzenia obrad, sam wyznacza skład komisji skrutacyjnej itd. Wszystko zmierza do opanowania Sądu Najwyższego przez ustanowienie tam swojego prezesa, a więc sparaliżowanie tego organu podobnie jak to zrobiono z Trybunałem Konstytucyjnym.

W sejmie dalej parodia debat. Nie przekazuje się projektów uchwał do przedyskutowania w komisjach, odrzuca wszelkie uwagi opozycji, błyskawicznie przeprowadza się głosowania, a do projektów uchwał dotyczących gospodarki i lecznictwa wciska zapisy umacniające autorytaryzm.

Zdumiewa brutalność, bezceremonialność, czasem chamstwo ludzi, którzy to bezprawie wprowadzają. Są to czasem ludzie o znacznym dorobku naukowym, którzy „przeszli na ciemną stronę mocy”. W przypadku sędziów jest to wyjątkowo deprymujące, bo pokazuje, że prawa można używać do niecnych celów. Zapowiada to trudne czasy.

Elektoratu to na ogół nie interesuje i to jest również deprymujące.

Zdumiewające jest, ilu ludzi wstąpiło na ścieżkę kłamstwa i machlojek i nie mają żadnych wyrzutów sumienia, nawet popisują się publicznie swoim cynizmem.

* * *

Codziennie publikuje się dane dotyczące liczby nowych zachorowań z powodu koronawirusa oraz liczbę zmarłych. To pozwala skupić się na problemie i interesować tym, co się dzieje w tej sprawie. Tymczasem inne choroby zbierają żniwo. Sama liczba zachorowań na grypę w maju w Polsce jest większa niż wszystkich dotychczasowych zachorowań na koronawirusa. Gdyby tak podawano dane dotyczące innych zachorowań i śmierci, może to zmobilizowałoby rząd do wprowadzenia potrzebnych zmian w służbie zdrowia. Codziennie odkrywa się raka u około 400 osób, codziennie umiera na raka około 300, z czego na raka płuc około 60 osób. A są jeszcze inne choroby. Można by ustawić taką tablicę świetlną w centrum Warszawy, pokazującą te liczby, podobną do tej, jaką ustawił Balcerowicz i która pokazuje, ile wynosi i jak szybko rośnie zadłużenie Polski.

* * *

Warto by także postawić tablicę spraw niezałatwionych. Pewne machlojki, sensacje wypływają, politycy składają obietnice, jakiś czas trwa szum, potem wszyscy o sprawie zapominają. A gdyby tak postawić tablicę świetlną w centrum Warszawy z przypomnieniem krótko sprawy i podaniem ile czasu czekamy na jej rozstrzygnięcie. Na przykład:

– Abp Głódź: oskarżony przez współpracowników o mobbing, chamskie zachowanie, pijaństwo, chciwość, ukrywanie księży pedofilów i inne grzechy. Skarga do Watykanu. Sprawa niezałatwiona … dni.

– Jarosław Kaczyński: oskarżony o łapówkę i niezapłacenie panu Birgfelnerowi za wykonane prace. Sprawa niezałatwiona … dni.

– Mateusz Morawiecki: obiecał w 2019 r., że do końca roku zasadzi się w Polsce 500 mln drzew. Do dziś liczba zasadzonych drzew: 0.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\PiS 5.jpg

* * *

Jeżeli oddzielilibyśmy Śląsk i zakażenia koronawirusem w kopalniach od przebiegu epidemii w Polsce, to mielibyśmy już tendencję spadkową – powiedział minister Łukasz Szumowski.

Te zachorowania górników zaskoczyły rząd. Kto by się domyślił, że jeśli w kopalni windą jedzie naraz 300 górników i potem pracują obok siebie, to mogą się wzajemnie pozarażać, a potem jeszcze swoje rodziny? Skąd o tym mogliby wiedzieć, skoro WHO nie opisała takich przypadków? A już wcześniej nie przekonali się do pomysłu, żeby lekarzom i pielęgniarkom robić testy raz na tydzień, a także pacjentom przyjmowanym do szpitala. Gdyby mieli już objawy choroby to co innego… Co innego posłowie – tych rozsadza się w kilku salach, bo przecież jakby byli blisko siebie to oczywiste, że mogliby się pozarażać, sam premier Johnson się zaraził i paru polityków na świecie.

Medykom i osobom opiekującym się pensjonariuszami Domów Pomocy Społecznej brakuje środków ochrony, ale ludzie jakoś ich wspierają i tylko część tego personelu pochorowała się. Ale to nie znaczy, że u nas nie myśli się o potrzebujących. PKN Orlen przekazał do Watykanu i Urzędu Dobroczynności Apostolskiej środki ochrony niezbędne do walki z pandemią koronawirusa. Przekazano 705 tys. masek jednorazowych, 30 tys. masek polskiej firmy Brubeck, 3,6 tys. sztuk płynu do dezynfekcji rąk o pojemności 5 litrów, 3,2 tys. sztuk płynu do dezynfekcji powierzchni o pojemności 5 litrów oraz 10 tys. kombinezonów ochronnych.

Prezes koncernu Daniel Obajtek podziękował prezydentowi Andrzejowi Dudzie za współpracę i wsparcie w realizacji akcji – teraz cokolwiek by się działo, to wiadomo, że to była inicjatywa prezydenta.

* * *

Parę lat temu rząd długo wzbraniał się przed ratyfikowaniem „Konwencji Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet” z roku 2011. Ministerstwo Sprawiedliwości sprzeciwiało się ratyfikacji, bo jego zdaniem konwencja godzi w rodzinę opartą na tradycyjnym podziale ról kobiety i mężczyzny. Tak było za wspaniałych rządów Platformy i PSL.

Obecnie na ten temat wypowiedział się wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski:

Konwencja stambulska mówi o religii, jako przyczynie przemocy wobec kobiet. Chcemy wypowiedzieć ten genderowski bełkot ratyfikowany przez PO i PSL. Opinia zagranicy nas nie interesuje. Dla nas podstawą jest suwerenne państwo narodowe.

Dlaczego kobiety głosują na PO, PSL i PiS? Stanowią ponad połowę wyborców i gdyby chciały, to wprowadziłyby pozytywne zmiany w kraju.

* * *

W związku z nowym filmem braci Sekielskich wraca w mediach sprawa pedofilii księży. Kiedy siedem lat temu wybuchła sprawa polskich księży pedofilów w Dominikanie, Kościół przewidział szkolenie dla księży i zakonników, miało w nim wziąć udział 40 osób – księży, sióstr i świeckich. Potem mieli zadanie przekazać swoją wiedzę 20.000 księży i 10.000 zakonników oraz świeckim. Mają uczulać na problem pedofilii, powiedział rzecznik Konferencji Episkopatu.

Redaktor z Tygodnika Powszechnego skomentował wtedy z entuzjazmem pozytywne zmiany w polskim Kościele: Kościół jest właśnie w fazie przygotowywania przepisów w sprawie pedofilii. Kościół pokazuje, że radzi sobie z tą sprawą, że idzie do przodu. Obyśmy się doczekali w Polsce tych przepisów, to biskupi mieliby jasne wytyczne.

No tak, to przecież nowy problem i biskupi nie wiedzą jak się zachować, kiedy któryś ksiądz popełni przestępstwo.

Przypomina się stara piosenka Toma Lehrera, gdzie śpiewa on: Daliśmy Niemcom nauczkę w 1918 roku i od tego czasu nie mieliśmy z nimi kłopotów.

Także państwo działa energicznie w sprawie pedofilii w Kościele. Po pierwszym filmie braci Sekielskich postanowiono powołać państwową komisję, która miała zbadać przypadki pedofilii w Polsce („Państwowa Komisja ds. wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15”). Komisja ma liczyć siedmiu członków – trzech członków wybiera sejm, po jednym senat, premier, Rzecznik Praw Dziecka i prezydent. Kandydatów zgłaszają uznane instytucje, np. Naczelna Rada Adwokacka czy Naczelna Izba Lekarska oraz organizacje pozarządowe, które zajmowały się w ciągu ostatnich dwóch lat prawami dzieci. Do dziś nie powołano do komisji ani jednego członka.

* * *

Przełożenie terminu wyborów prezydenckich spowodowało ruchy w szeregach opozycji. Przyjrzano się własnym kandydatom i ich nie najlepszym osiągnięciom i zaczęto zastanawiać się, czy by ich nie zastąpić lepszymi. To jest ryzyko, bo nowy kandydat musi jakoś zebrać 100 tys. głosów poparcia no i w krótkim czasie zaprezentować się wyborcom i to w sposób atrakcyjny, ale za to wprowadza pozytywny efekt nowości, a ludzie są już nieco znudzeni i zmęczeni.

Pojawienie się nowego, dobrze się prezentującego polityka, może pomóc Platformie, której sondaże dołowały wraz z kampanią Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Tradycyjnie kandydaci Platformy mają marnych doradców i organizatorów i na to nie ma mocnych.

Na lewicy Agnieszka Wołk-Łaniewska nawołuje, aby zmienić Roberta Biedronia, który ma marne wyniki i niczym się nie wykazał. Faktycznie, Biedroń – podobnie jak większość kandydatów – startuje po to, żeby partia nie zdołowała, bo elektorat by o niej zapomniał, gdyby nie było kandydata. Dlatego każdy gra na swoją partię i raczej zwalcza konkurentów opozycji, tradycyjnie opluwając PiS, bo jest za co.

Małe są szanse na to, że w opozycji kiedyś znajdzie się kandydat rozsądny, przygotowany do prezydentury, ktoś dużego kalibru. Takim człowiekiem jest moim zdaniem Włodzimierz Cimoszewicz. Ale żadna partia nie lubi kogoś lepszego, niezależnego, a konkurencja brzydko działa i nie każdemu chciałoby się narażać siebie i rodzinę na brutalne ataki. Wystarczy przypomnieć, jak zwalczała Platforma Cimoszewicza, gdy kiedyś startował (sprawa kłamstwa Jaruckiej, ataki na rodzinę).

Dlaczego jest u nas tak, że nie może być lepiej, choć mogłoby być lepiej?

* * *

W Polsce obowiązuje nakaz zakrywania nosa i ust w przestrzeni publicznej. Ma to ograniczać rozprzestrzenianie się koronawirusa. Minister Szumowski powiedział teraz, że jeśli fala zachorowań w kraju spadnie do 100 przypadków na dobę to „może będzie można te maseczki ograniczyć tylko do przestrzeni zamkniętych: do transportu, do sklepu”.

Wydaje mi się to dziwne, podobnie jak ograniczenie restrykcji w sprawie liczby ludzi w sklepie i w kościele. Czy wirus stracił na wigorze i działa na mniejsze odległości?

Zarządzenie ministra zdrowia dotyczące zakładów fryzjerskich podsunęło mi pomysł na ograniczenie zagrożenia przy przyjmowaniu w domu gości. Podano, że klienci mają chować w zakładzie swoje wierzchnie okrycia w workach. Można by tak witać gości w domu – niech przy wejściu zdejmą rzeczy i do plastikowego worka. A potem od razu pod prysznic, żeby zmyć ewentualnego wirusa. I niech złożą przysięgę, że jadąc czy idąc do nas, nie spotkali w drodze żadnego wirusa.

Mimo pewnego poluzowania rygorów, na razie dalej warto pamiętać o ochronie przed koronawirusem.

C:\Users\Piotr\Pictures\Na 1 kwietnia\maseczki.jpg

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
Print Friendly, PDF & Email
Bogdan Miś

Urodzony w 1936 roku dziennikarz popularnonaukowy. Z wykształcenia matematyk. Długoletni wykładowca szkół wyższych.