Elżbieta Skotnicka – Illasiewicz: Stawianie się do kąta

Kraj

26.04.2020

Kilka dni temu w Onecie ukazał się obszerny wywiad Kamila Tureckiego z dyrektorem Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce, doktorem Markiem Prawdą[1]. Treść i przesłanie tego wywiadu można odczytywać jako reakcję na list Komisji Europejskiej, upominający polską administrację i podległe jej media o rzetelne informowanie opinii publicznej odnośnie do pomocy organizacyjnej i finansowej Unii, skierowanej w czasie pandemii COVID-19. Do wszystkich krajów członkowskich, a więc również do Polski.

Dyrektor Prawda przypomina, że pierwsze rozmowy między KE a regionami Mazowieckim i Lubuskim rozpoczęły się już na początku marca w czasie, kiedy w świadomości społecznej dopiero zaczynały rozpowszechniać się lęk i obawy przed nadciągającą epidemią, jej społeczną rozległością, przebiegiem i następstwami. Od pierwszych pojawień przypadków zarazy, gdy tylko przekroczyła ona granice kraju, w mediach finansowanych przez administrację rządową zaczęły pojawiać się coraz bardziej agresywnie formułowane oczekiwania, a nawet żądania pomocy od Unii, w zakresie zwalczania epidemii. Media rządowe i występujący w nich politycy wykazujący potrzebę wypowiadana się na ten temat, nie mogli nie wiedzieć, że w miarę pogłębiania się dramatu pandemii na obszarach kolejnych państw członkowskich, Komisja Europejska podjęła intensywne działania (z udziałem przedstawicieli wszystkich krajów członkowskich Unii, w tym Polski) w celu stworzenia jak najdoskonalszego programu pomocy.

W tym czasie paskudne antyunijne teksty przybierały nie tylko na powszechności, ale i prostackiej bezczelności. Powstaje więc pytanie, czy stosowana praktyka miała na celu zniechęcenie Komisji do działań na rzecz organizowania pomocy w zwalczaniu, czy minimalizowaniu następstw pandemii, czy też obudzenie w Polakach niechęci i nieufności wobec Unii, ponieważ w ich mniemaniu nie spełnia oczekiwań uzasadniających nasze w niej członkostwo, czy wreszcie wymuszenie jak najwyższych dotacji, „jako kraj specjalnej troski”.

Ale tez powstaje inne pytanie: czy premier Morawicki jako uczestnik toczących się w Komisji prac nad programem pomocy, był informowany o działaniach podległych mu mediów, którym zaledwie kilka tygodni wcześniej ofiarował (ot tak, od niechcenia) miliardy PLN jako gwiazdkowy prezent?

Szczęśliwie w KE trwały intensywne prace. Z cząstek budżetów zadań mniej pilnych „na dziś” utworzono program walki z wirusem COVID-19 i jego następstwami, wyrażający się w funduszu 55 miliardów euro. Polsce z tej puli przyznano niemało, bo aż 13 miliardów euro. Ustalono, że środki przekazywane z pomocowego projektu mogą być wydatkowane jedynie na pokrycie kosztów pokonywania pandemii i oczywistych jej następstw. Zredukowano do minimum biurokratyczne zasady przekazywania tych środków. Ustalono, że mogą się o nie ubiegać zarówno agencje rządowe, jak i regionalne.

Wyszczególniono trzy rodzaje celów:

1. wyposażenie szpitali i wszystko, co bezpośrednio wiąże się z medycznym działaniem na rzecz pokonania pandemii;
2. pomoc dla pracowników, którzy są zagrożeni bezrobociem lub czasowymi zwolnieniami z pracy,
3. pomoc dla przedsiębiorców.

Te środki mają być łatwo dystrybuowane dzięki maksymalnie uproszczonym procedurom. Inwestycje zaakceptowane w ramach programu będzie można realizować do końca 2023 r., a pozyskane fundusze można wydawać w stu procentach, bez własnego 15-procentowego wkładu.

Komisja Europejska w rozmowach z polskim rządem zachęcała, by udzielać przedsiębiorcom takiej pomocy, by mimo trudnej sytuacji, starali się nie zwalniać personelu nie powiększać bezrobocia i utrzymać ciągłość prowadzonego interesu. Spełniający te warunki mogliby liczyć na dopłaty rzędu 60-75 proc. kosztów utrzymania pracowników. Działania takie opierałyby się na pożyczkach zwrotnych lub w pewnych warunkach umarzanych.

Dyrektor Marek Prawda poinformował, że fundusze przyznane z pomocowego programu zostały już przekazane do budżetu i mogą być użytkowane od zaraz, a po ich zgodnym z projektem wykorzystaniu niczego nie będzie trzeba zwracać. Lepiej zorganizowane regiony już przystąpiły do ich wykorzystywania, np. na zaspokojenie najpilniejszych potrzeb lokalnych szpitalach walczących z koronawirusem. Ale kto o tym wie, czy w jakiej prasie można o tym przeczytać??

W ocenie dyrektora Marka Prawdy niewystarczające (a — co gorzej — mylne czy pokrętne, ES-I) przekazywanie informacji „sprzyja traktowaniu Unii jako obcego imperium, a nie wspólnoty, której jesteśmy częścią i na którą mamy wpływ”.

Zapomniano jednak bądź nie chciano pamiętać, że warunkiem uczestniczenia w tym dramatycznie niezbędnym programie było przyjęcie zobowiązania o informowaniu nie tylko o finansowych, ale i aksjologicznych jego założeniach.

To zatem, że Komisja skierowała do Polski — jako jedynego kraju Unii — list upominający o rażącym naruszaniu tych założeń, stawia nas po raz kolejny w kącie.

Jak niedorosłe do działania we wspólnocie dzieci.

Elżbieta Skotnicka-Illasiewicz

Autorka jest profesorem socjologii,
wiceprezesem Fundacji Polska w Europie

  1. onet.pl 19 04 2020
Print Friendly, PDF & Email
Print Friendly, PDF & Email
Bogdan Miś

Urodzony w 1936 roku dziennikarz popularnonaukowy. Z wykształcenia matematyk. Długoletni wykładowca szkół wyższych.