Telewizja pokazała (557)

15.11.2019

W nowym rządzie wskutek pączkowania i podziału powstają nowe ministerstwa i działy. Na przykład z MSZ wydzieli się pion europejski i będzie on podlegał bezpośrednio premierowi. Ministerstwo środowiska wydzieli z siebie nowy byt – ministerstwo, zajmujące się klimatem. Ciekawe jak będzie wyglądała współpraca takich ministerstw, które przecież zajmować się będą wieloma wspólnymi sprawami. Pamiętam jak w PRL był problem, żeby uzgodnić pewne wspólne przepisy dotyczące dróg, bo drogami zajmowały się różne ministerstwa, np. ministerstwo rolnictwa zajmowało się drogami wiejskimi.

Wydaje się, że takie podziały mają dwie przyczyny. Pierwsza — trzeba dać stanowisko komuś swojemu i tak np. było za czasów pierwszych rządów PiS, gdy wicepremier Giertych wywalczył dla swojej partii ministerstwo, zajmujące się mniej ważnymi sprawami morskimi. Druga — to plaga zadaniowości. Jest problem — to do jego rozwiązania powołuje się ministerstwo.

PiS ma skłonności do takich podziałów – wystarczy popatrzeć jak udało mu się rozdzielić prawo i sprawiedliwość.

* * *

Podczas mszy w bazylice św. Jana na Lateranie w Rzymie papież Franciszek powiedział:

[Po to] aby wstrząsnąć tępotą ludzi i nakłonić ich do dokonania radykalnych zmian, Bóg postanawia niekiedy działać w sposób stanowczy, żeby dokonać przełomu. Jezus swoim działaniem chce doprowadzić do zmiany tempa, zwrotu kursu.

Nie prościej byłoby skorygować pierwszych ludzi, kiedy okazało się, że się nie do końca udali? Nawet teraz można by dokonać korekty (to zwykły akt woli wszechmogącego) niż stale interweniować i dopuszczać do kolejnych błędów i bezmiaru cierpienia.

Ileż to trzeba wiary, żeby przyjąć taką interpretację papieża.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\ateizm 1.jpg

* * *

Święto niepodległości.

Mam mieszane uczucia. To nasi przodkowie dzięki głupocie dopuścili do rozbiorów Polski. Potem było parę idiotycznych powstań. I modlitwy o wojnę narodów między zaborcami. Pan Bóg wysłuchał modłów i w I Wojnie Światowej zginęły miliony ludzi, w tym Polaków służących w walczących ze sobą armiach. Naprawdę warto było?

Co do tego, czy Polak jest lepszy niż cudzoziemiec, też mam wątpliwości. Przykładowo: to dopiero car zniósł pańszczyznę.

A nasi politycy prześcigają się w zapewnieniach, jacy z nich dobrzy Polacy. Jakoś nikomu nie zależy na tym, żeby być docenianym jako dobry człowiek.

Co sprawia, że ludzie toczą ze sobą wojny? Jak to się dzieje, że grupie polityków udaje się podbechtać naród, a nawet narody (jak np. w Austro-Węgrzech czy w Jugosławii) i wzbudzić nienawiść do ludzi żyjących w innych krajach i mówiących innymi językami? Gdzie się podziewa chrześcijańska wiara nakazująca miłować nawet nieprzyjaciół i wybaczać krzywdy? Cała nasza „cywilizacja chrześcijańska” i kultura to cieniutka warstewka, którą łatwo zdrapać.

* * *

Wysłuchałem wystąpienia pana prezydenta w sejmie. Bardzo ładnie mówił i nawoływał do zgody, wzajemnego szacunku i unikania nieprzyjemnych słów pod adresem przeciwników politycznych. Okazuje się, że można mieć różne poglądy i kochać Polskę. Szkoda, że pan prezydent nie wygłosił tej mowy cztery lata temu. Czekałem, kiedy pogrozi palcem Kaczyńskiemu i powie, że nie powinien już więcej mówić o gorszym sorcie ludzi ani wrzeszczeć o wściekłych mordach.

Teraz radość będą miały media, bo stale coś się będzie działo w polityce. Aby tylko nie wyłączyli programów popularnonaukowych to jakoś się przetrwa.

* * *

I jeszcze o wypowiedzi papieża.

Na pewno mi nie uwierzycie, ale trudno – opowiem, jak było.

Jakiś czas temu wysiadł w suszarce do włosów mały dings z plastiku, wart może 15 groszy, ale bez niego suszarka dzieliła się na dwie części i trzeba było mocować je taśmą klejącą (co w końcu okazało się jedynym wyjściem). Zaniosłem suszarkę do naprawy, co już było wyczynem, jako że teraz mało co się naprawia, po prostu wyrzuca się stare urządzenie i kupuje nowe. Nie mieli takiego dingsu, ale poradzili żebym poszukał sklepu na Woli, gdzie mają wszelkie rzeczy przydatne do napraw starego sprzętu. Pojechałem.

Chodziłem po jakichś bocznych ulicach nie mogąc znaleźć sklepu. W pewnym miejscu stała rozgrzebana budowa otoczona płotem. Płot oblepiony był ogłoszeniami, starymi plakatami, na których powypisywano różne sentencje, rysunki i informacje, dawno nieaktualne. Niektóre napisy były bardzo dowcipne i z ciekawością zacząłem je czytać. Gdzieś na desce płotu zobaczyłem namazany flamastrem numer telefonu i strzałkę prowadzącą do starannie wykonanego rysunku Oka Opatrzności. Zaintrygowało mnie to. Opodal stała budka telefoniczna. W śmiesznym odruchu wszedłem i nawet nie wkładając żetonu czy karty wykręciłem numer. W słuchawce odezwał się damski głos: „Przepraszamy, PIRS, linia zajęta, dostaniesz odpowiedź mailem. A sklep minąłeś – akurat naprzeciw komisu, po drugiej stronie ulicy”. Ale ja o nic nie pytałem! A poza tym, skąd wiedzieli kto dzwoni?

Odnalazłem sklep. Sprzedawca rzucił okiem na suszarkę i poinformował mnie, że części do tej suszarki przestano produkować pięć lat temu. Owszem, są podobne dingsy, ale tu nie pasują.

Kiedy wróciłem do domu, w skrzynce mailowej znalazłem list. Nadawca informował mnie, że w związku z wypowiedzią papieża Franciszka i licznymi pytaniami skierowanymi przez wiernych do Pana Boga, Kancelaria Niebieska przesyła wypowiedź Najwyższego, z prośbą o udostępnienie na portalu. Tak też niniejszym czynię. Tekst był następujący:

Mógłbym oczywiście zwrócić się do was bezpośrednio i każdy z was usłyszałby mnie i zrozumiał we własnej jaźni, ale przecież wy wolicie sami zastanawiać się nad tym, jakie są moje zamiary i co wam chciałem dać do zrozumienia.

Na początek od razu powiem, że nie mam nic wspólnego ani z konfliktem w Syrii, ani z wyborem Trumpa. Oczywiście, gdyby nie Ja, nie byłoby niczego, i w tym znaczeniu mam coś wspólnego ze wszystkim, ale zapewniam was, że niczym nie kieruję i nikomu nie wyświadczam żadnej łaski choćby nie wiem jak prosił. Nie obwiniajcie się jednak, że te nieszczęścia i niedoskonałości to wasza wina, jakaś kara za grzech pierworodny czy coś podobnego. Nie, nie.

Słusznie uważacie (ci, którzy we Mnie wierzą), że jestem wszechmocny i wszechwiedzący, choć tę wszechmoc często błędnie rozumiecie jako możliwość robienia tego co mi się zachce. Nie mógłbym więc – stwarzając świat i człowieka w nim – nie wiedzieć, co ten człowiek zrobi. A więc te okropne opisy mego gniewu, próby korekty tego, co mi się nie udało (zniszczenie ludzkości przez potop), a wreszcie jakieś układy z ludźmi i ciągłe karanie i nagradzanie tego lub owego – to bzdury. Przecież od początku mogłem stworzyć człowieka doskonałego i nie narażać go na cierpienia i śmierć. Jaki inżynier, mając Moje możliwości, tak by sfuszerował świat i ludzi? I po co? Jaki plan miałbym sobie zamyślać i co jeszcze Ja, wszechmocny, miałbym osiągnąć?

A już te wymysły, że posyłam gdzieś swego syna (skąd u mnie syn?) i składam go sobie samemu w ofierze, żeby siebie samego przebłagać za ludzkie grzechy??

Ludzi wciąż kusi, żeby przypisywać Mi ludzkie emocje, myśli (czy w ogóle wiecie czym są myśli, które tworzą wasz świat?) i traktować mnie jak jakiegoś demona, któremu trzeba się podporządkować, bo będzie źle. I dlaczego wiara we Mnie miałaby wynosić niektórych z was nad innych? Przecież gdybym chciał tego, to wszyscy bez wyjątku wierzyliby we mnie od chwili narodzin bez potrzeby spisywania świętych ksiąg.

Nie potraficie sobie wyobrazić, czym jestem, bo wasza wyobraźnia, wasze umysły, są słabiutkim odblaskiem, ograniczeniem Mojej mocy. Kiedy mówicie o istnieniu, wasz rozum sięga tylko do tego co daje się zawrzeć w czasie i przestrzeni czy jakoś wyobrazić.

Jesteście uwikłani w ciągłą walkę w umyśle między tym co uważacie za dobro i tym, co uważacie za zło.

Zło i dobro są wytworem ludzkiego umysłu, podobnie jak ciepło i zimno, jasność i ciemność itd. Wybory i oceny twego umysłu są uwarunkowane tym, czym jesteś teraz i twoimi poprzednimi stanami.

Jesteś jak cząstka pary wodnej, która martwi się tym, że może stać się śnieżynką, a chciałaby popłynąć na południe, gdzie podobno obłoki stoją nad wiecznie zielonymi wyspami. Ale już atomy tlenu i wodoru, które są istotą tej cząstki wody, nie martwią się niczym, co się przydarza obłokom, soplom czy strumieniom. Czym więc Ja miałbym się martwić?

I pamiętajcie: Obrońcy prawdy i dobra, nawet kiedy wiedzą, że prawda i dobro nie istnieją, mimo to nie ustają w wysiłkach.

* * *

Aby można było wprowadzić program bezwizowy w stosunkach z USA, odsetek odrzucanych wniosków o wizę powinien być niższy od 3%. Przez całe lata nie udawało się go uzyskać, bo Polacy, w odróżnieniu od sąsiednich nacji, zbyt ostentacyjnie dążyli do wyjazdu do USA, aby tam nielegalnie pracować, albo zostawali nielegalnie w USA, więc następnym razem nie otrzymywali wiz itd. Sytuacja trochę się poprawiła od kiedy można uzyskać pracę w Unii Europejskiej, jednak wskaźnik odmów wciąż był za duży, aby można było znieść wizy (w okresie październik 2017 r. – koniec września 2018 r. wynosił 3,99%).

Ponieważ ambicją rządu RP było doprowadzenie do zniesienia wiz, zorganizowano akcję wyjazdu do USA tych Polaków, którzy nie otrzymają odmowy, tak że procent odmów zmniejszy się do poniżej 3%. Pani ambasador Mosbacher zachęcała amerykańskie firmy w Polsce, aby ich pracownicy składali wnioski o wizę. Podobnie postępowały polskie firmy. Prezes LOT Rafał Milczarski, koordynator całej akcji polskich firm, powiedział:

Nie ukrywam, że LOT, Polska Grupa Lotnicza, LOTAMS, LMS – czyli wszystkie spółki z lotnictwem związane, również Polskie Porty Lotnicze, różne polskie banki, różne amerykańskie firmy, po prostu wysłały swoich pracowników [do USA] płacąc za to, żeby wizy uzyskać.

Bank Pekao BP refundował opłaty za wizy pracownikom i ich rodzinom, a LOT dawał dodatkowo zniżki na loty do USA. Takie polskie podejście do prawa – żeby formalnie się zgadzało.

Ciekawe co się stanie za rok, kiedy nikt nie będzie sztucznie wspierał akcji wizowych.

„Serial” wizowy ciągnie się u nas do wyrzygania. Z wyjazdu do USA zrobiło się w mediach coś podobnego do pierwszej wyprawy Krzysztofa Kolumba. Najpierw Morawiecki na konferencji prasowej z ambasadorką USA Mosbacher ogłosił wielki triumf wspólnych działań.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\557 b.jpg

Potem telewizje zachłystywały się możliwością wyjazdu do USA bez wizy i relacjonowały wielką przygodę pierwszego Polaka, któremu to się udało.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\wizy 2.jpg

* * *

Kogo by Państwo chcieli na prezydenta? Nie chodzi o odsunięcie Dudy, ale o człowieka, który byłby godny takiego urzędu.

Ja bym widział na tym stanowisku Cimoszewicza. To najlepiej przygotowany polityk do takiego urzędu, w dodatku mający charakter, morale i niezależny. U mnie miał dwa minusy. Pierwszy to fakt, że był myśliwym. Skończył z polowaniami, kiedy zobaczył, jak umiera ranione przez niego zwierzę. Teraz chodzi do puszczy tylko z aparatem fotograficznym. Drugi minus to poparcie do udziału Polski w napaści na Irak (Cimoszewicz był wtedy ministrem spraw zagranicznych). Na krótką metę takie posunięcie dało korzyści polityczne. Ale nie powinno się dopuszczać do udziału kraju w takiej wojnie. Ameryka napadła na Irak pod kłamliwymi pretekstami, do czego się później przyznała. Obrzydliwe po stronie polskiej było chwalenie udziału w tej napaści. Premier Miller przypomniał hasło „za waszą wolność i naszą”, usprawiedliwiając udział Polski chęcią zlikwidowania dyktatury Saddama Hussaina. Dodawał także, że Polska będzie miała po zwycięstwie dostęp do taniej ropy a polskie firmy udział w odbudowie Iraku po zniszczeniach wywołanych wojną. Trzeba z przykrością stwierdzić, że ta argumentacja trafiła do większości społeczeństwa, co wykazały sondaże.

Oczywiście Cimoszewicz nie ma szans na wybór. Nie wysunie go lewica, nie poprą go wyborcy – im odpowiada Duda, co jednoznacznie mówi o poziomie elektoratu.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
Print Friendly, PDF & Email
Oznaczone jako