Telewizja pokazała (546)

Rozmaitości

25.09.2019

Szymon Hołownia:

Niech jak najszybciej opustoszeją te kościoły, w których Pan Jezus jest członkiem PiS-u, w których szczuje się heteroseksualistów na gejów.

Badania przeprowadzone na panelu Ariadna pokazują, że tylko mała część wiernych widzi coś nieodpowiedniego w agitacji politycznej w kościele czy w kontrowersyjnych wypowiedziach księdza. 30 proc. badanych odpowiedziało, że wyszłoby z kościoła, słysząc taką wypowiedź proboszcza, 21 proc. nie zrobiłoby nic, 10 proc. nie dałoby nic na tacę, a 3 proc. dałoby mniej, niż zamierzało, 5 proc. podeszłoby po mszy do księdza i powiedziało, że im się to nie podobało.

https://i.wpimg.pl/627x/d.wpimg.pl/1737393466-879667030/kosciol.jpg

To tylko deklaracje. Dotychczas nie odnotowano takiego przypadku, żeby wierni masowo opuścili kościół, słysząc polityczną agitację albo atak na „tęczową zarazę” bądź na innych rodaków, którzy się księdzu nie podobają.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\palenie książek.jpg

* * *

W czasach PRL mieliśmy w szkole apele, na których naświetlano nam sytuację w Polsce i na świecie i pozytywną rolę jaką pełnią Związek Radziecki i partia. Pełno tego było w gazetach i w książkach. Po zmianie ustroju tłumaczono to wrogą wobec narodu działalnością komunistów, którzy indoktrynowali dzieci i dorosłych i zmuszali uczciwych ludzi do takich zachowań. Ale to tylko tłumaczenie, bo zawsze są gorliwcy, którzy będą chcieli zrobić karierę przy każdej władzy. I zdumiewa ilu ich jest i jak gorliwie podłączają się pod życzenia władzy, nawet prostackiej. Ciekawe, czy jest jakiś gen wstydu.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\szkoła.png

* * *

Z gazety: – Z rąk męża, partnera lub byłego partnera giną w Polsce trzy kobiety tygodniowo.

Ten problem podnoszony jest tylko przez lewicę, inne partie omijają go z daleka. Bały się nawet podpisać europejską konwencję o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, bo ciemny Kościół jest temu przeciwny. Wyborcy, nazywani suwerenem, w dużej mierze posłuchają Kościoła i nie będą głosować na partię, o której księża powiedzą, że gwałci prawa nadane przez Boga. No, chyba żeby ktoś im wyjaśnił, na czym polega problem, ale jakoś brak chętnych.

Na pewno Platforma obieca, że pochyli się nad tą sprawą czy podobną jak tylko dojdzie do władzy. Pochyli, to nie znaczy, że zaraz przegłosuje ustawę. To jest partia, która ceni sumienia swoich członków i nie będzie ich zmuszać do głosowania wbrew sumieniu. Przypomnę, co powiedział kiedyś na ten temat były prezes Trybunału Konstytucyjnego, prof. Zoll:

Konwencja o przemocy wobec kobiet jest zamachem na naszą cywilizację.

Kiedy Platforma rządziła, nie mogła zmobilizować swoich posłów do głosowania za konwencją. Ciekawe, dlaczego utraciła wyborców i nie odzyskała ich. Może wyborcy też mają różne sumienia?

Ciekawe też, czy wyborcy kojarzą obecne prawa i obyczaje z działalnością partii politycznych.

* * *

Wrażliwe sumienia mają u nas nawet przestępcy. Wystarczy, że któryś z przestępców odbywających karę oświadczy, że ma materiały obciążające ludzi władzy, a zaraz budzi się w nim sumienie i popełnia samobójstwo. I robi to delikatnie, tak aby nie obudzić kolegów z celi. Niektórzy z potencjalnych przestępców zastrzegają, że nie mają myśli samobójczych i są odporni na pokusy sumienia. Pan Marek Falenta oświadczył, że badał się i jest zdrowy na ciele i umyśle i nie zamierza popełniać samobójstwa. Także pani, która m.in. handlowała narkotykami, oskarżona o kierowanie grupą przestępczą, oświadczyła przez swego adwokata, że jeśli otrzyma gwarancje, iż będzie odpowiadała z wolnej stopy, to wróci do Polski i udzieli wyjaśnień na temat działalności przestępczej i powiązań. I podkreśliła, że bardzo nie chciałaby paść ofiarą samobójstwa w polskim więzieniu.

* * *

W początkach PRL mieliśmy Organizację Harcerską, a tam jeden z punktów przyrzeczenia brzmiał: – Harcerz pragnie zostać dobrym zetempowcem.

Obecnie głównym hasłem w szkołach chyba jest: Uczeń pragnie zostać dobrym katolikiem.

Mamy w szkołach 540 godzin religii (w ciągu 12 lat nauki), więcej niż takich mniej ważnych przedmiotów jak fizyka, matematyka czy historia. Z powodu „reformy” pani Zalewskiej szkoły średnie mają problem z planem lekcji, takim, aby w ciągu dnia zmieściły się wszystkie klasy i przedmioty. W związku z tym w naszym świeckim państwie dyrektorzy wielu szkół wystąpili do lokalnych biskupów o wyrażenie zgody na zmniejszenie liczby godzin religii. Wielu biskupów odmówiło. Abp Ryś (to ten postępowy, nadzieja wielu na odnowę w Kościele) odrzucił kilka wniosków, bo jego zdaniem nie uzasadniono ich wystarczająco złymi warunkami lokalowymi. A kuria krakowska zaproponowała, aby część zajęć szkolnych (ale nie lekcji religii) przenieść do salek katechetycznych (takie rozwiązania proponowano też często za rządów poprzednich ekip).

Przypuszczam, że Kościół zechce pobierać opłaty za udostępnienie tych sal na lekcje.

* * *

Rozpasanie Kościoła jest coraz większe. Chcąc ochronić wiernych od pokus i złych wpływów, które mogłyby osłabić wiarę, wymuszają na państwie rozwiązania, które zakazy kościelne zamieniają w przepisy prawa, którego złamanie grozi karą wszystkim obywatelom, nie tylko wiernym. Nie jest to nowość wprowadzona przez PiS. Już wicepremier Goryszewski za rządów AWS powiedział:

Nie jest ważne czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka.

Kolejni politycy prawicy realizowali hasło Goryszewskiego. Za rządów PO pracował nad realizacją tego postulatu wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski, członek Komisji Episkopatu do Spraw Etyki. Oto niektóre z głoszonych przez niego poglądów:

Podstawowym przekłamaniem jest głoszenie tezy, że państwo polskie ma funkcjonować jako tzw. państwo świeckie.

Jego zdaniem w Polsce nie ma prawa do aborcji, ale po prostu w pewnych przypadkach nie ma kary za stosowanie aborcji. W związku z tym opracowywano przepisy zaostrzające aborcję, co mogło spowodować, iż lekarz bałby się zbadać ciężarną kobietę, bo w przypadku późniejszego poronienia mógłby zostać oskarżony jako sprawca. Także kobieta, która przypadkiem by poroniła, na przykład po jeździe na rowerze, mogłaby zostać oskarżona o dzieciobójstwo.

Zadaniem Kościoła powinno być pomaganie wiernym w rozwoju duchowym, a nie narzucanie wszystkim reguł życia i zachowania.

Gdyby to mogło trafić do tych zakutych i cynicznych łbów, poleciłbym im pewną chińską przypowieść. Mówi ona o dwóch wieśniakach, którzy nigdy nie byli poza swoją wsią i kiedyś postanowili zwiedzić świat. Wybrali się więc w podróż, ale zaraz po przejściu paru kilometrów okazało się, że wokół jest pełno ostrych kamieni, które ranią ich bose stopy. Zatrzymali się i zaczęli zastanawiać, co zrobić w tej sytuacji. Jeden z nich powiedział:

– Wiem, trzeba całą Ziemię obłożyć skórą, wtedy kamienie nie będą nas ranić!

– A może wystarczy obłożyć skórą nasze stopy? – powiedział drugi.

* * *

Na wybory:

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\PiS wybory 1.jpg

* * *

Ludzkość ma wiele problemów, bardzo poważnych, ale podchodzi do nich jak do problemu „Jak gołą dupą zabić jeża” – najlepiej oczywiście zabić go cudzą dupą. Pojęcie „profilaktyka” jeszcze się u nas nie przyjęło. Dzięki temu lekarze i farmaceuci mają pracę i duże zarobki, bo nasza medycyna skierowana jest głównie na zwalczanie objawów, a nie na zapobieganie chorobom.

W starożytnych Chinach lekarzowi płacono, gdy pacjent był zdrowy, a wstrzymywano zapłatę, gdy zachorował. Dlatego lekarze dbali o odpowiedni tryb życia potencjalnych pacjentów, aby zapobiec chorobom.

Ziemia ulega zniszczeniu przez człowieka. Człowiek ma duży wpływ na zmiany klimatyczne, na to, że corocznie giną bezpowrotnie setki gatunków zwierząt, że środowisko, w jakim żyjemy, staje się coraz bardziej trujące.

Kiedy Thor Heyerdahl w 1947 płynął z kolegami na tratwie przez Pacyfik, już wtedy zauważył wiele odpadów, mimo że płynął poza szlakami, jakimi poruszają się okręty. Teraz na oceanach mamy wyspy śmieci większe kilkakrotnie od powierzchni Polski. Łatwo byłoby zapobiec tej powodzi plastiku, a także innych zanieczyszczeń, ale kto by to miał zrobić?

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\śmieci 1.jpg

* * *

W fajnym filmie „Cudze pieniądze” bohaterem jest facet, który kupuje słabsze firmy, potem je parceluje i sprzedaje z zyskiem. On tym żyje, od rana sprawdza notowania giełdowe, angażuje się w walkę itd. Jego przeciwniczka pyta go, jaki jest cel jego działań. Ten odpowiada, że to jest gra, a wygrywa w niej ten, kto umiera najbogatszy.

To mi się kojarzy z tym, co u nas uchodzi za politykę. Walka polityczna stała się bezpardonowa. Już nie chodzi o jakiś program, ale tylko o pokonanie przeciwnika i to wszelkimi, także nielegalnymi, sposobami. Zwyciężyła opcja agrarna: jak najszybciej i najlepiej zakopać przeciwnika do ziemi. Argumenty nie dotyczą istotnych spraw, ale wykazania, że przeciwnik polityczny (bo już nie konkurent) jest złym człowiekiem. Głównym tematem jest kto jest prawdziwym dobrym Polakiem. I okazuje się, że bycie dobrym Polakiem nie musi oznaczać, że jest się dobrym człowiekiem.

Mamy teraz gorącą atmosferę przedwyborczą i pełno kłamstw, fałszywych oskarżeń i cynicznych tłumaczeń. Podobno mamy w Polsce ponad 90% chrześcijan (w wersji „polski katolik”), a na pewno większość prawicowych posłów to katolicy. Wydawałoby się, że kapłani, zgorszeni tym postępowaniem kandydatów na posłów i dziennikarzy, wystąpią i przypomną im choćby niektóre słowa Jezusa:

A jak chcecie, aby ludzie wam czynili, czyńcie im tak samo i wy.

A jeszcze Jezus mówił, aby nawet do 77 razy wybaczać temu kto cię skrzywdził.

Dokąd doszliśmy, skoro taka sytuacja wydaje nam się śmieszna? Czy ktoś z tych deklarowanych katolików – księży, polityków, dziennikarzy i wyborców zdobyłby się na zachowanie jak chrześcijanin?

* * *

Szkło Kontaktowe:

Hasło PiS na wybory: AFERA +

* * *

Dr hab. Przemysław Sadura, współautor (ze Sławomirem Sierakowskim) raportu z badań socjologicznych elektoratów partyjnych „Polityczny cynizm Polaków”, w rozmowie z Jakubem Dymkiem (Przegląd):

– Ludzie mówią o polityce to, co Patryk Vega próbował pokazać w filmie o tym tytule. Patrzysz na politykę jak na zapasy w błocie, jak na igrzyska – masz tam swojego gladiatora i mu kibicujesz. Dominuje konflikt. (…) Polacy są zaangażowani w politykę, tylko jeśli jako zaangażowanie rozumieć kibicowanie i śledzenie polityki jako spektaklu w telewizji – można to porównać do oglądania serialu lub zawodów sportowych. To znaczy, że gdy oglądasz ulubiony serial lub mecz piłkarski, to oczywiście interesuje cię, co się dzieje na ekranie, ale twoją pierwszą myślą nie jest pójść na casting do serialu lub zapisać się do klubu sportowego, prawda? I dokładnie tak jest z polityką. Nasi respondenci w ogóle nie kojarzyli polityki z działaniem obywatelskim, z jakąś aktywnością, w której można (albo należy) uczestniczyć.

– Jedno ujęcie cynizmu to doprowadzony do skrajności pragmatyzm – robienie dowolnej rzeczy w celu osiągnięcia jakiejś korzyści czy utrzymania wygodnej dla siebie sytuacji. Kiedyś wyborcy tak myśleli o politykach, szczególnie na tak rozumiany cynizm narzekało się w kontekście formacji postkomunistycznych. Dziś jednak wyborcy coraz częściej sami taką postawę stosują i akceptują: wszystko ujdzie, bylebym na końcu coś z tego miał.

Z drugiej strony cynizm oznacza świadome robienie jednego i mówienie drugiego. Wiemy, że to, co robimy i mówimy, się nie pokrywa, ale cynizm pozwala – zamiast jakoś uzgodnić swoją postawę, zmienić zachowanie – po prostu z tym się pogodzić. Taki cynizm uniemożliwia krytykę. „Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?”. Badani przez nas Polacy zachowują się jednak racjonalnie – widzą i rozumieją, że „ich” partia nie jest uczciwa, ale mówią: no ale ze wszystkich nieuczciwych, załganych i złodziejskich partii głosowanie na tę mnie akurat się opłaca.

– Po 30 latach obserwowania demokratycznej polityki w Polsce wyborcy pozbyli się złudzeń. Spaliły na panewce pomysły takich partii jak Razem, których hasłem było „Inna polityka jest możliwa”. To nie działa, bo nikt ani nie wierzy, ani nie oczekuje, że polityka będzie inna. Nie wszyscy oczywiście, ale bardzo wiele osób jest już zdania, że polityka to sfera niereformowalna.

– Skończył się czas, kiedy elity chciały edukować społeczeństwo. Było tak szczególnie na początku transformacji, kiedy na wyborców, czytelników, obywateli patrzyło się z góry i tłumaczyło: trzeba się rozwijać, modernizować, dostosowywać, zaciskać pasa, różne rzeczy trzeba robić. Jedni mówili, że tak; drudzy, że inaczej – ale każdy miał dla Polek i Polaków jakąś wizję, której należało być posłusznym. Od jakiegoś czasu klasa polityczna – już za Platformy Obywatelskiej było to widoczne – patrzy w badania i sondaże, czyta raporty z fokusów i stara się podchodzić do obywatela tak, aby go nie zgubić.

Dlatego PiS nie zabrnie bardzo mocno np. w zaostrzanie przepisów antyaborcyjnych, bo wie, że większość społeczeństwa traktuje obowiązujące rozwiązania jako kompromisowe i nie chce ich ani liberalizować, ani zaostrzać. W rządzie nie mają zatem nic do wygrania na ewentualnym zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Muszą jakoś zaspokajać oczekiwania środowisk bardziej radykalnie kościelnych, więc raz na jakiś czas muszą pozorować, że coś chcą zrobić. Ale wywołają tym samym reakcję drugiej strony w postaci czarnego protestu. My, po stronie liberalnej i lewicowej, przeżywamy to jako coś wielkiego, święto emancypacji i moment zwrotny, który lada dzień doprowadzi do obalenia PiS – podczas gdy to władza używa instrumentalnie czarnych protestów do rozegrania własnych konserwatystów i podporządkowania ich sobie. Radykalizm widać natomiast, kiedy spojrzeć przez pryzmat sfery medialnej. Media zmieniły się w media tożsamościowe. Nie ma nikogo, kto chciałby opisać rzeczywistość. Mówiąc obrazowo, korespondenci wojenni zaczęli nosić karabiny i strzelać do siebie, zamiast opisywać, co widzą.

– Wbrew stereotypom środowisk liberalnych elektorat PiS to nie są ci, którzy wierzą w propagandę sprzedawaną przez TVP. Otóż to wyborcy Platformy akceptują jako wiarygodne treści oglądane w TVN i nie sięgają po inne źródła informacji w telewizji. Wyborcy PiS mają natomiast właśnie świadomość, że TVP jest tubą rządu i w związku z tym sięgają po różne źródła informacji. To też ciekawe, że można wiedzieć, że opanowane przez daną partię media regularnie kłamią, i wciąż tę partię popierać – bo to jest właśnie definicja cynizmu. (…) Po obu stronach rośnie przekonanie, że media są takimi samymi uczestnikami walki jak partie polityczne.

– Dawniej, gdy zawodziła demokracja, często mówiono sobie, że receptą na deficyt demokracji może być więcej demokracji – robiono więc referenda, partycypację itd. Dziś okazuje się, że im więcej robi się referendów, tym łatwiej nimi manipulować. Dobry przykład to sprawa brexitu, z którym Brytyjczycy do dziś nie wiedzą, co chcą zrobić. Podważyć referendum, zrobić jeszcze raz – tak czy inaczej będzie to klęska demokracji. Ci, którzy kiedyś chcieli więcej demokracji, dziś zresztą mówią, że to podzielenie się władzą z ludem być może nie było aż tak dobrym pomysłem. I może należy raczej przywrócić pewien deliberacyjny, elitarny sznyt polityce, bo w tym ludowym kostiumie elity i tak czeka ośmieszenie lub marginalizacja. A do władzy dochodzą cynicy.

* * *

Kuria krakowska zwolniła kilka pracownic niezamężnych, także te, które samotnie wychowują dzieci. Uzasadnienie: nie tworzą one katolickiej rodziny – katolik powinien mieć współmałżonka.

Ma szczęście Kaczyński, że nie pracuje w krakowskiej kurii – Jędraszewski już by go zwolnił.

* * *

Narciarzowi2 na wybory:

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\wybory 3.jpg

„Sztuczne fiołki”

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
Print Friendly, PDF & Email
Bogdan Miś

Urodzony w 1936 roku dziennikarz popularnonaukowy. Z wykształcenia matematyk. Długoletni wykładowca szkół wyższych.