Dariusz Wiśniewski: Mniej niż Ziobro

Rozmaitości

31.08.2019

Upadek Marka Kuchcińskiego w niewielkim stopniu zaszkodził wodzowi i jego partii. Marszałek okazał się kłopotliwy i Kaczyński w porę go spuścił. Bez żalu i strat.

Najpierw były ukraińskie prostytutki na Podkarpaciu, potem rządowo-prywatny, luksusowy samolot. To wystarczyło. Kuchciński, będąc pod presją, zdymisjonował się. Niby sam. A mówiąc precyzyjnie – został przeniesiony na inną parafię. Na razie przykucnął i przycichł. Ma czekać. Bo taki jest warunek jego ewentualnego powrotu. Może przydać się później. Jeżeli PiS wygra wybory, Kuchciński prawdopodobnie wypłynie jako skruszone dziecię. I stanie się dozgonnym dłużnikiem Kaczyńskiego za to, że otrzymał drugie życie. Kuchciński nie będzie już latał rządowym jetem, ale są przecież inne przyjemności, nadal dostępne, a mniej rzucające się w oczy opinii publicznej. Były marszałek Sejmu jest gotowy, aby się ponownie narodzić. Główny akuszer da znać, kiedy będzie to możliwe.

Zbigniew Ziobro, młodsze odbicie Kaczyńskiego, jest innym przypadkiem. Jego tam samoloty i biesiady nie kręcą. Nikt też nie przyłapie go na zabawach z nastoletnimi prostytutkami. I może chodzić w jednym garniturze. Góra dwa, trzy krawaty. Liczy się tylko władza w jednym ręku. W jego ręku. Niby wstydliwy, rumieniący się przy każdym podejściu do mikrofonu, niepewny jak nastolatek, a w rzeczywistości chorobliwie ambitny, bezwzględny i mściwy biurokrata. Asceta i fanatyk. Raczej następca Kaczyńskiego niż konkurent. Trudno byłoby go sklonować albo zastąpić kimś innym. Kuchcińskich jest wielu. Ziobro jest tylko jeden.

Jego ewentualna dymisja po aferze hejterskiej byłaby dla pisowskiego reżymu dotkliwym ciosem.

Nie chodzi tylko o wizerunek przedwyborczy. Ziobro to przede wszystkim instytucja z rozgałęzieniami. Jest obawa, że jeżeli będzie się przewracał, może kogoś ze sobą pociągnąć, niszcząc przy okazji część autorytarnego porządku.

Ziobro stworzył strukturę „alternatywnej” sprawiedliwości, służącej głównie partii rządzącej. To ogromne dokonanie. Nie tylko stworzył, ale również stanął na jej czele. Ta struktura już się rozrosła. Posiada prawne regulacje, niezgodne wprawdzie z Konstytucją RP, ale w pisowskiej Polsce obowiązujące. Przed Ziobrą stoją już dziesiątki sędziów, gotowych orzekać po linii, oraz hejterskie teamy, złożone z pracowników ministerstwa. Czekają tylko na rozkaz. Każdy z nich chce się piąć do góry i każdy z nich wpatrzony jest w głównego. Czy może daje jakiś znak?

Ma też Ziobro swoją izbę dyscyplinarną, która jest batem na nieposłusznych sędziów. Taki sąd na potrzeby partyjne, ale przecież można tym sposobem regulować też osobiste rachunki.

Ziobro jest tego wszystkiego ojcem.

Jego dymisja powinna być wyborczym postulatem całej opozycji.

Dariusz Wiśniewski

Print Friendly, PDF & Email
Print Friendly, PDF & Email
Bogdan Miś

Urodzony w 1936 roku dziennikarz popularnonaukowy. Z wykształcenia matematyk. Długoletni wykładowca szkół wyższych.