Historia – pamięć – prawda

Stalin wymazał z historii bolszewików swego rywala Trockiego. Później jego następcy retuszowali zdjęcia z Mauzoleum Lenina, tak by znikali z nich ludzie odsunięci od władzy. Prezes Kaczyński próbuje dokonać podobnego zabiegu, wygumkowując z historii Polski Lecha Wałęsę i stawiając bratu pomnik większy, niż pomnik marszałka Piłsudskiego.

Polski premier, historyk z wykształcenia, właśnie nam przypominał, że „niewiele jest w świecie krajów podobnie doświadczonych przez historię. I krajów które – tak jak my – mogą być dumne, że w swojej trudnej historii zdały egzamin z człowieczeństwa, poświęcenia i solidarności. My zdaliśmy”.

Radując się, że udało nam się niepodległość odzyskać, czy nie warto o refleksję, dlaczego żeśmy ją tracili? I co zrobić, aby to się nigdy nie powtórzyło? Czy wystarczą ekshumacje, grzebanie w ranach i składanie hołdu Brygadzie Świętokrzyskiej? Mało propaństwowe wydaje się zachowanie premiera, który w kampanii wyborczej ostrzega, aby głosować na jego partię, jeśli chce się liczyć na szczodrość rządu. Ważne zadanie historyków to kwestionowanie, a nawet niszczenie narodowych mitów. Obecny premier, niestety, z energią buduje mity, choćby na temat, co nam się od innych należy.

Margaret MacMillan, znakomita historyczka kanadyjska, krewna Davida Lloyd George’a, brytyjskiego premiera w chwili zakończenia 1 wojny światowej i konferencji w Wersalu, autorka wspaniałej książki „Paris 1919”, pisze obszernie o tym, że konferencja wersalska, na której ważyły się losy wielu krajów i kształt granic, dostarczyła mnóstwa dowodów, że zawsze można znaleźć uzasadnienie dla roszczeń, jeśli się pogrzebie wystarczająco długo i głęboko w historii. Roman Dmowski, przewodniczący naszej delegacji, chciał początkowo powrotu do granic z 1772 roku, kiedy w skład Polski wchodziła dzisiejsza Litwa, Białoruś i część Ukrainy. „Kiedy Dmowski referował roszczenia Polski – MacMillan cytuje przedstawiciela rządu amerykańskiego – zaczął o 11 rano w czternastym wieku i doszedł do roku 1919 i kluczowych kwestii chwili o 4 po południu”.

Najgorzej dzieje się wówczas, gdy historia staje się zakładnikiem lub narzędziem ideologii. Historia historii to saga wypaczeń, przeinaczeń i manipulacji. Z drugiej strony, jeśliby odmówić historii jakiejkolwiek wartości pedagogicznej i poznawczej, pozostanie nam niewiele więcej niż grill i disco–polo.

Wbijano nam do głów słynną sentencję George’a Santayany, że ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie, ale nasze narodowe doświadczenia podpowiadają raczej inną maksymę Santayany: że mądrość przychodzi wraz z utratą złudzeń. Rocznica odzyskania niepodległości to kolejna okazja do przypomnienia o potrzebie odkłamywania historii.

Andrzej Lubowski

Print Friendly, PDF & Email