Telewizja pokazała (493)

Z cyklu „Czy znasz swoich polityków?” parę wypowiedzi:

Ci, którzy wątpią w sens powstania warszawskiego, czy są w stanie udowodnić, że gdyby go nie było, to powstałaby wolna Polska?

– Chcemy prowadzić i prowadzimy taką politykę, która jest ukierunkowana na zwykłego człowieka. Oczywiście państwo widzicie, że bardzo często ten program, te pomysły, te rozwiązania, które wprowadzamy, są wprowadzane ku niezadowoleniu wielu elit, może niejasno artykułowanych, ale za to jesteśmy atakowani. Ale chcę państwu powiedzieć jedno: ten program będzie zrealizowany z żelazną konsekwencją i nie zostanie zatrzymany przez żaden jazgot, przez żadne demonstracje nie zostanie zatrzymany. A jeżeli trzeba to mam nadzieję, że państwo przyjedziecie albo zbierzecie się i pokażecie swoją postawą, że właśnie takich rozwiązań i takiej polityki, która jest pro obywatelska i prospołeczna, a nie powoduje rozwarstwienia społecznego, że takiej właśnie polityki chcecie.

Polityk ten zapowiedział, że podpisze ustawę zakazującą aborcji z powodu podejrzenia niepełnosprawności lub choroby dziecka.

– Użytkowanie własnych zasobów naturalnych, czyli w przypadku Polski węgla i opieranie o te zasoby bezpieczeństwa energetycznego nie stoi w sprzeczności z ochroną klimatu i z postępem w dziedzinie ochrony klimatu.

Pytanie: kto jest autorem powyższych wypowiedzi?

  1. Prezydent Andrzej Duda
  2. Inny prezydent

Żeby nam się w głowach nie przewróciło: jeden z ostatnich sondaży CBOS pokazuje, że prezydent Duda cieszy się największym (63 proc.) zaufaniem wśród polityków; drugi jest premier Mateusz Morawiecki (54 proc.), na trzecim miejscu są: Paweł Kukiz, Beata Szydło i Zbigniew Ziobro (po 44 proc.). 

Na pociechę: według SW Research pozytywnie prezydenta Dudę ocenia tylko 37,2%, a negatywnie 43,2%.

* * *

Gdyby twórcy pięknych nazw mogli sobie wyobrazić, co się dalej stanie z ich „dziećmi” …

Karol Modzelewski wymyślił nazwę Solidarność dla ruchu z 1980 r. Kiedy patrzy się na obecną Solidarność to odczuwa się szyderstwo historii.

Ludwik Dorn wymyślił nazwę dla partii Prawo i Sprawiedliwość. Zapewne już wtedy zdawał sobie sprawę z szyderczej wymowy nazwy w stosunku do tej partii. Nie przewidział, że sam zostanie wysiudany z partii, którą nazwał i współtworzył.

To Dorn wymyślił program dla tej partii, którego zresztą nie krył: należy zdobyć władzę, mianować 400 „komisarzy”, dać im uprawnienia przekraczające ograniczenia prawa i niech zmieniają Polskę. Skrytykował go wtedy Aleksander Małachowski – polityk prawy, odważny i przenikliwy. Właśnie mija 15. rocznica jego śmierci. Brak teraz takich osób.

* * *

W sondażach PiS-owi nie spada, co dziwi komentatorów, jako że zdarzają się władzy liczne wpadki. Próba szantażu ze strony szefa KNF wobec właściciela banku, liczne mianowania krewnych na lukratywne stanowiska, wysokie pensje „asystentek” itp. To wszystko w dawnych czasach spowodowałoby burzę i znaczny spadek popularności władzy. Wystarczy przypomnieć „ośmiorniczki” i rozmowy polityków Platformy, nagrane potajemnie w restauracji. A tu nic.

PiS od lat prowadził trującą propagandę i dbał, aby jego elektorat nią nasiąkał, jak też nienawiścią do wszelkich przeciwników PiS–u. A teraz dostał wspaniałe narzędzie – media publiczne i nasilił te działania. Do wielu ludzi w Polsce nie docierają inne stacje poza TVP, a propaganda długo sączona, kłamstwa, pomijanie faktów – to wszystko odnosi skutek. Nie jest jeszcze tak jak kiedyś w Chinach, że mieszkańcy nie wiedzieli przez lata, że Amerykanie wylądowali na Księżycu. Ale rzeczywistość prezentowana odbiorcom mediów „publicznych”, głównie telewizji, jest inna niż ta, jaką widzimy np. w TVN czy w prasie niezależnej.

Krzysztof Leski, dziennikarz od lat monitorujący programy informacyjne TVP, mówi:

Sam tylko Paweł Adamowicz był w minionym roku ponad 100 razy atakowany w programach informacyjnych i publicystycznych. Zarzucano mu złodziejstwo, inne przestępstwa pospolite, ale także zdradę polskich interesów na rzecz Niemiec czy zakłamywanie polskiej historii. Był piętnowany jako polityk Platformy i samorządowiec, który utrudnia działania rządu na rzecz poprawy losu Polaków.

Dziennikarze mediów publicznych osobiście prowokowali i atakowali prezydenta Gdańska i jego urzędników. Uzyskane w ten sposób materiały były wielokrotnie pokazywane w programach TVP.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\mowa nienawiści.jpg

Bąkowski, Przegląd

Inny jaskrawy przykład, to akcja szkalowania i nienawiści wobec Jurka Owsiaka. W Przeglądzie Justyna Samolińska pisze o tym, co spotkało Owsiaka w ciągu tych lat, kiedy prowadzi Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy;

Z prawicowych portali dowiemy się o Owsiaku, że jest m.in. „hieną cmentarną” i „królem żebraków i łgarzy”, a także „brutalnym manipulatorem, który przywiązuje do swoich propagandowych maszyn oblężniczych chore i kwestujące dzieci” (Piotr Wielgucki, czyli bloger Matka Kurka), że to „ludzka glista” (Marcin Wolski w „Gazecie Polskiej”) albo „kij bejsbolowy postkomuny na zwolenników Polski niepodległej” (Piotr Lisiewicz w Telewizji Republika). […]

Środowisko „Gazety Polskiej” szerzy przekonanie, że Owsiak jest agentem najpierw sowieckich, a teraz rosyjskich wpływów. […] Stanisław Michalkiewicz pisał o nim w „Naszym Dzienniku” jako o „kiepskiej edycji Józefa Stalina”, a Rafał Ziemkiewicz porównywał WOŚP do hitlerowskich organizacji charytatywnych. […]

Poza tym zarzuca mu się, że jest pazerny i kłótliwy, że jest „obleśnym karłem” (to już posłanka Krystyna Pawłowicz) i defrauduje pieniądze. […]

Jeszcze w latach 90. oskarżano Owsiaka o wspieranie sekt (na imprezie znalazło się miejsce dla krysznowców), handel narkotykami, rozpijanie i demoralizowanie młodzieży. W 2006 r. TV Trwam pokazała film „Przystanek Woodstock – przemilczana prawda”, gdzie fragmenty koncertu Sweet Noise przedstawiono jako propagowanie satanizmu, była też mowa o oflagowanych punktach dystrybucji marihuany. TV Trwam miała przeprosić za film, zapadł w tej sprawie prawomocny wyrok. Ale w 2007 r. Owsiak przegrał proces z o. Rydzykiem – sąd uznał, że nazwanie na antenie Radia Maryja Woodstocku „kryminalnym, wielkim spędem demoralizującym młodzież”, gdzie „duchowi spadkobiercy Lenina i Stalina upadlają polską młodzież”, to dopuszczalna krytyka.

W tej sytuacji śmiesznie brzmią nawoływania typu „niech obie strony siądą i się dogadają, żeby nie używać mowy nienawiści”.

Magdalena Środa, zapytana, dlaczego część prawicy nienawidzi Owsiaka, pisze:

To jest najbardziej zaczadzona część prawicy, która osłaniając się bardzo wąsko lub fałszywie pojmowaną tradycją i religią, nie lubi takich wartości jak otwartość, tolerancja, pluralizm ani wszystkich innych, które nie są zdefiniowane i zagospodarowane przez Kościół i konserwatywne autorytety. Jest też w tym wiele resentymentu, czyli zawiści, która polega na tym, że z zazdrości o dobra, których się nie ma (np. popularność, radość, wpływy), odbiera się im wszelką wartość. Prawica, nie mając po swojej stronie żadnej elity intelektualnej, potępia w czambuł tę, która jest; nie mając żadnych autorytetów rangi Jerzego Owsiaka, atakuje wszelkie autorytety, które nie są własne.

Czasem słyszę opinie ludzi, wydawałoby się nieuprzedzonych, ale oglądających wyłącznie TVP, jaka ta Platforma jest straszna (kiedy rządziła – nie była w ich opinii taka zła), jak rządowi rzucane są kłody pod nogi, a on tyle robi dla ludzi, jaka okropna jest opozycja itd. Tę propagandę wspiera Kościół katolicki i nie przeszkadza to wiernym, mimo że słyszą z ust kapłanów słowa pełne nienawiści, pogardy, buty. Kapłan – pośrednik między wiernym a Bogiem – ma wciąż mocną pozycję. To abp Głódź zdecydował, że to on wygłosi homilię, a nie kapłani wskazani przez rodzinę prezydenta Adamowicza i rodzina potulnie to przyjęła.

Ludzi, którzy czytają prasę, jest niewielu, a i tu każdy jest przywiązany do swoich gazet czy czasopism i nie zagląda do innych. Widzę też, że i ci ze znajomych, którzy oglądają programy telewizyjne kilku stacji, nasiąkają w dużym stopniu pisowską propagandą. Ta propaganda nasili się przed wyborami, pojawią się fałszywe oskarżenia przeciwników, wyciągnie się jakieś stare taśmy. Wielu wyborcom PiS i tego nie potrzeba – świr Antoni może wygadywać szaleńcze bzdury i mu wierzą.

Ciekawe, co myślą ludzie, kiedy głosują na konkretnych polityków? Co naprawdę sądzą o osobie, na którą oddają głos? Podejrzewam, że często niewiele wiedzą o poglądach kandydata – ekonomicznych, społecznych itp., zresztą rzadko kto z polityków je eksponuje, wolą raczej hasła apelujące do emocji. Pamiętam znajome, które głosowały kiedyś na Olechowskiego, bo przystojny. A kto głosuje na Macierewicza?

Dr hab. Ewa Marciniak tak mówi o przyczynach wyborów elektoratu:

Braki w edukacji. Większość polskich wyborców wiedzę o polityce czerpie z tabloidów. Tych, którzy dysponują podstawową wiedzą o społeczeństwie – np. orientują się, jaką funkcję ma Trybunał Konstytucyjny – jest ok. 30%. Zresztą tabloidowe skojarzenia Polacy mają również z polityką: hipokryzja, złodziejstwo, nieuczciwie zdobyte pieniądze. W tym kontekście nie dziwi, że wypowiedzi „bezpośrednie” i „wyraziste” budzą zainteresowanie części wyborców. Polacy przeważnie politykują, rozmawiając nie o polityce, ale o politykach: kto ile zarabia, ile miał żon itd. Proszę zwrócić uwagę, że rozmowy niby o polityce prowadzone zazwyczaj przy okazji spotkań rodzinnych zwykle są rozmowami o cechach polityków, ich domniemanych zwyczajach, przywarach, a także o aferach i skandalach politycznych.

Świat jest tak urządzony, że łatwiej w nim zburzyć niż zbudować, łatwiej rozbudzić w ludziach złe emocje niż dobre, łatwiej oszkalować niż pochwalić, łatwiej o zły niż o dobry uczynek.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Lem.jpg

* * *

To było jakieś dwa tygodnie przed maturą. Nasz wychowawca wpisał mi w dzienniczku, żeby pilnie przyszedł ktoś z rodziców „w ważnej sprawie dotyczącej syna”. Przyszła moja mama, a wychowawca na wstępie jej oznajmił, że nie wie, czy zostanę dopuszczony do matury. „Czy syn ma jakieś problemy z nauką?” zapytała mama. „Nie, jest dobrym uczniem”. „Czy coś zbroił?”. „Nie, proszę pani, ale on ma takie niezależne spojrzenie” oznajmił wychowawca.

Przypomniała mi się ta sytuacja w związku z punktowym systemem oceny zachowania w szkołach, wprowadzonym przez Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Na początku roku uczeń otrzymuje 100 punktów, co równa się ocenie „dobrej”, a za różne przewinienia i działania odejmuje mu się bądź dodaje punkty i ich suma pod koniec roku decyduje o ocenie z zachowania.

Poniżej część taryfikatora w szkole podstawowej.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\szkoła.jpg

Z komentarzy rodziców wynika, że równie wysoka kara (–15 punktów) grozi za nieuzasadnione użycie telefonu komórkowego lub innego urządzenia jak i za pobicie kolegi.

Mam dużo szczęścia, że udało mi się skończyć szkołę zanim wynaleziono telefony komórkowe i zanim wprowadzono takie taryfikatory.

* * *

Mamy wiele służb i przepisów, ale nie ma pewności czy w przypadku kryzysu odpowiednie służby zadziałają poprawnie.

NIK skontrolował systemy ochrony ludności opracowane przez MSWiA, Komendę Główną Państwowej Straży Pożarnej, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, wybrane urzędy wojewódzkie, starostwa powiatowe oraz urzędy gmin/miast.

W związku z nawałnicą, która przeszła 11–12 sierpnia 2017 r. nad znacznym obszarem Polski, zakres kontroli został również rozszerzony na organy zarządzania kryzysowego z terenów woj. pomorskiego i wielkopolskiego.

Prezes NIK stwierdził:

W polskim systemie prawnym, pomimo powtarzanych od wielu lat zapowiedzi, dotychczas nie został uchwalony jeden akt prawny, który w sposób kompleksowy regulowałby całokształt zagadnień związanych z szeroko rozumianą ochroną.

Jak pisze polsatnews.pl:

– Z raportu Izby wynika, że organy odpowiedzialne za realizację zadań z zakresu zarządzania kryzysowego oraz obrony cywilnej nie stworzyły adekwatnych do występujących zagrożeń struktur.

– Kontrolerzy NIK mieli poważne zastrzeżenia do wszystkich etapów cyklu planowania związanego z zarządzaniem kryzysowym. Żaden z 20 skontrolowanych planów zarządzania kryzysowego nie był ich w opinii rzetelnie przygotowany i kompletny.

– W ocenie NIK nieskuteczne okazały się również rozwiązania systemowe w zakresie informowania o sytuacjach kryzysowych kluczowych pracowników Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku (w tym wojewody), które ograniczały się jedynie do wysyłania wiadomości tekstowych SMS. Skutkiem nieprawidłowości w zakresie powiadamiania na terenie woj. pomorskiego było to, że informacja o nadchodzącym zagrożeniu nie dotarła skutecznie i na czas do organów zarządzania kryzysowego. NIK zwrócił uwagę, iż w okresie objętym kontrolą – od 1 stycznia 2015 r. do 28 września 2017 r. – nie doszło w ogóle do utworzenia Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego.

– NIK wskazał, że przepisy w zakresie obrony cywilnej nie zapewniają skutecznej koordynacji działań, Plan Obrony Cywilnej Państwa jest nieaktualny, a poszczególne plany obrony cywilnej na wszystkich skontrolowanych szczeblach były niekompletne lub nie zostały uzgodnione.

– W Polsce nie funkcjonuje skuteczny system ochrony ludności; brak jednego aktu prawnego, który regulowałby tę kwestię, a żaden ze skontrolowanych planów zarządzania kryzysowego nie został oceniony jako rzetelnie przygotowany i kompletny.

Od ponad 10 lat trwają prace nad projektem ustawy, która w sposób systemowy ureguluje kwestie ochrony ludności i obrony cywilnej, ale widać problem wymaga jeszcze czasu.

* * *

Żeby publikacja naukowa liczyła się w dorobku, musi ukazać się w odpowiednim wydawnictwie. Listę takich wydawnictw opublikował resort Gowina. Okazało się, że Polska wraca do korzeni, kiedy religia była nauką i to jedną z najważniejszych.

Prof. Tadeusz Gadacz:

Ogłoszona przez ministra Gowina lista wydawnictw, które mają publikować monografie o najwyższym prestiżu, żenująca. Jest na niej m.in. „Biały Kruk” z Krakowa, który do tej pory wydawał głównie albumy. Jest też wydawnictwo, które chwali się głównie dystrybucją wina mszalnego. Czy może być aż 500 prestiżowych wydawnictw naukowych? Czy da się porównać Wydawnictwo Naukowe PWN z Księgarnią św. Jacka? A z naukowych Wydawnictwo AGH i UJ z Ignatianum?

Wydawnictwo „Biały Kruk” ma w swoim dorobku publikacje „o dyktaturze gender”, wydawnictwo Bellona publikuje pseudohistoryczne książki o „imperium Lechitów”, związane z Kościołem wydawnictwo Petrus wydało książkę o rozpoznawaniu i wypędzaniu demonów. 

Jak pisze Patrycja Wszeborowska: Lista dziwnie punktuje publikacje w poszczególnych wydawnictwach. Np. za publikację w renomowanym międzynarodowym wydawnictwie jak niemiecki Springer naukowiec otrzyma tyle samo punktów, co za publikację w wydawnictwie publicystycznym, jak prawicowa „Arcana” czy lewicowa „Krytyka Polityczna”. W taki sam sposób izraelskie wydawnictwo Instytutu Yad Vashem zostało zrównane punktowo z wydawnictwem Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie.

A u nas Miś utrącił mi mój tekst o prawdziwej historii Kopciuszka…

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
Oznaczone jako