Oj naiwni, naiwni, naiwni… i nagle olśnieni (częściowo)

Naprawdę do śmiechu mnie doprowadza nagłe olśnienie opozycji, zwłaszcza polityków, gdy wychodzą na jaw jakieś fragmenty tego, o czym piszę od kilkunastu lat, czyli tego, że prawdziwym celem PiS-u jest zamach stanu, dyktatura, a później to, co robią niemal wszystkie dyktatury świata: GIGANTYCZNY RABUNEK PAŃSTWA I SPOŁECZEŃSTWA.

„Skromny Kaczyński” … Zaraz pęknę ze śmiechu. Ten facet od prawie 30 lat żyje w luksusie za cudze pieniądze. Jest na utrzymaniu partii. W sejmowych rejestrach korzyści systematycznie zataja około miliona przychodów rocznie w postaci opłacanej przez partię ochrony i służby dworskiej. Pisałem o tym wielokrotnie. Zawiadomiona prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania, a na zażalenie odpowiedziała, że nie może go uwzględnić, bo „pana zażalenie jest polemiką z decyzjami prokuratury”.

O co chodzi? Partia Kaczyńskiego opłaca mu bizantyjskich rozmiarów ochronę, która wykonuje też usługi typowe dla dworskiej służby: robi mu zakupy, sprząta, wozi go limuzyną itp. Według ustawy o partiach politycznych, partia może finansować tylko „cele statutowe”. W celach statutowych PiS-u nie ma punktu: „zapewnienie Jarosławowi Kaczyńskiemu życia w luksusie”. A ochrona? Od tego jest policja i służby ochrony państwa, a nie partia polityczna. Całe to przedsięwzięcie jest nielegalne. Nie neguję, że ochrona jest mu potrzebna, bo oszukał i naubliżał już tylu ludziom, że może być zagrożony, ale partia polityczna nie jest od tego.

Ale zostawmy ten aspekt. Niezależnie od tego, czy jest to legalne, czy nie, to: po pierwsze, w świetle ustawy o rachunkowości, konsumowanie usługi, za którą płaci kto inny, jest przychodem i powinien ten przychód być ujawniony w rejestrze korzyści. Po drugie, powinien być od tego przychodu zapłacony podatek.

W dodatku, Klub Parlamentarny PiS zapłacił 400 tysięcy adwokatowi w jego prywatnej sprawie, czego w rejestrze korzyści też nie ma, i podatku od darowizny też nie ma.

Kaczyński te przychody zataja, bo to by zburzyło mit jego skromnego działacza, który „myśli tylko o Polsce”. Prawie sto tysięcy przychodu miesięcznie kompletnie do tego mitu nie pasuje.

Przypomnijmy sprawę Sławomira Nowaka, który został skazany za zatajenie zegarka wartego 17 tys. złotych, a tu, przez te wszystkie lata zatajone ok. 10 milionów i… i nic!

Politycy, którym o tym mówiłem, reagują, że „to słabe”. Słabe, czy nie, na 3 lata odsiadki wystarczy. Każdy inny obywatel dawno by już siedział, ale prokuratura Zbiory przecież nie jest od tego. Ona swoich ma chronić, a ścigać przeciwników.

I nagle kolejne „olśnienie”: Sprawa Bartłomieja M. i innych. A cóż w tym nowego? We wszystkich spółkach skarbu państwa, w setkach państwowych instytucji, obsadzono tysiące „swoich” tylko po to, by zarabiali gigantyczne pieniądze, często nie wykonując żadnej lub niemal żadnej pracy. Stworzono olbrzymią przepompownię państwowych pieniędzy do prywatnych kieszeni.

Ci ludzie nie dostają tych pieniędzy za nic. Mają dbać o interesy swoich mocodawców, a raz po raz wychodzi na jaw, że przynajmniej niektóry z nich muszą swoim protektorom „odpalać”. To są albo żołnierze gangu, albo „słupy”. Jeżeli nieznany radca prawny miał dostać w prywatnym banku 40 milionów pensji, to przecież nie dla siebie. Nie bądźmy naiwni. Jeżeli aptekarz ze Skierniewic i jego pomocnik apteczny, dostają wysoko płatne posady w MON, to przecież nie z powodu dobroci dla aptekarzy.

A teraz dowiadujemy się, że „repolonizowany” (czytaj zawłaszczony) bank PKO S.A. ma sfinansować budowę wieżowca, na którym partia i spółka „Srebrna”, mają zarabiać ciężkie pieniądze. W ujawnionej rozmowie, o obydwu, o patii i spółce, Jarosław Kaczyński mówi „ja”.

On już ma mentalność dyktatora: partia to „ja”, państwo to „ja”, a „ja” stoję ponad prawem i „ja” mogę z „mojego” brać, bo to „moje”.

Przypomnę to, co napisałem na początku: prawdziwym celem PiS-u jest zamach stanu, dyktatura, a później to, co robią niemal wszystkie dyktatury świata: GIGANTYCZNY RABUNEK PAŃSTWA I SPOŁECZEŃSTWA.

I to już się dzieje. Wspomnę tylko 5 miliardów złotych wyprowadzone ze SKOK-ów, których prokuratura bardzo nie chce znaleźć. Jeżeli ten pan „ja” myśli o Polsce, to tylko jako o podmiocie do zawłaszczenia i obrabowania. Jak każdy dyktator.

Krzysztof Łoziński

Print Friendly, PDF & Email