Taśmy Kaczyńskiego

Dużo tego. Afera KNF, plus afera NBP. Zabójstwo Adamowicza. Afera z Misiewiczem i całym środowiskiem MON & PGZ. A teraz te taśmy. Nie rzuca się w oczy, czy raczej uszy, ewidentne przestępstwo, choć mecenasi Giertych i Dubois je widzą i przecież się na tym znają. Przede wszystkim jest w tym Kaczyński, polityk, biznesmen, kombinator. Burzy to obraz męża stanu, wizjonera, zagubionego w przyziemnych praktycznych sprawach, nieomal ascety.

Tym co najmocniej uderza w meritum nagrań, to kwestia zapłaty dla autora projektu K-tower, Geralda Birgfellnera. Dlaczego JK nie chce po prostu uznać rachunków i kieruje kontrahenta na drogę sądową przeciw sobie, obiecując ugodę sądową? Przecież to oznacza rozgłos wokół całego biznesu, a na tym Kaczyńskiemu powinno najmniej zależeć. Można domniemywać, że jest pewien ziobrowego sądu, który pozwoli mu nie zapłacić 39 milionów. I są one dlań więcej warte niż dyskrecja wokół biznesu. Ale to by świadczyło, że całkiem stracił rozum polityczny.

Zapewne zaszkodzi mu to w oczach tych, którzy go idealizowali. Nie wszystkich. Wierni wyznawcy zamkną oczy na wszystko; widać tak trzeba, skoro Jarosław tak robi! A będą i tacy, którym się to spodoba; oho, to nasz Jareczek nie w ciemię bity, ma chłop głowę na karku! Per saldo jednak to ryzykowne zagranie z jego strony i na pewno mu nie pomoże. Ale z góry trudno przesądzać z całą pewnością, jaka będzie reakcja społeczna i jakie będą jej skutki polityczne.

W porównaniu z ostatnią serią wpadek wizerunkowych PIS, platformiane ośmiorniczki to była naprawdę śmiesznostka. A jednak zadziałały. I kiedy o wyniku wyborów decyduje ok. trzech procent wyborców, liczy się każda reakcja opinii. Ale też żadna sama w sobie nie przesądza sprawy.

Nie wiemy z góry, jakie i kiedy będą poaferowe przesunięcia opinii w momencie wyborów europejskich i parlamentarnych. Może fte, a może wefte. A może niezauważalne. Najprawdopodobniej notowania PiS spadną, aby wrócić do normy, pozwalającej na samodzielne rządy, przy podzielonej opozycji.

Żadne więc taśmy nie wyręczą kotłującej się opozycji, przed tym, żeby się wreszcie, do jasnej cholery, zjednoczyć!

avatar

Ernest Skalski

Ur. 18.01.1935. Z wykształcenia historyk. Dziennikarz od 1958, debiutował w dzienniku „Sztandar Młodych”. Związany następnie z różnymi tytułami prasowymi, współpracował również z radiem i telewizją. Był członkiem redakcji takich pism jak „Życie Gospodarcze”, „Kultura” i „Polityka”. Był z-cą redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”.

Więcej w Wikipedii


A oto dzisiejszy materiał (fragmenty) Wirtualnej Polski:

Jan Śpiewak o „taśmach Kaczyńskiego”. „To jest budowa oligarchii”

Nie wydaje mi się, że partie polityczne powinny budować wieżowce. To są wzorce azjatyckie — powiedział Jan Śpiewak w programie Tłit Wirtualnej Polski. Aktywista miejski od lat zajmuje się m.in. legalnością inwestycji w stolicy.

Cieszy mnie to, że Jarosław Kaczyński się mnie boi i, że mogłem być tą cegiełką, która przeszkodziła. Pokazuje to też, że potrafię zjednoczyć PiS i PO, bo byłem wspólnym wrogiem. To oznacza, że byłem jedynym niezależnym kandydatem — powiedział Jan Śpiewak w programie Tłit, pytany, czy czuje się „hamulcowym dobrej zmiany”.

W rozmowie z Markiem Kacprzakiem zaznaczył, że konieczne jest wyjaśnienie działania byłej prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz w procesie wydawania decyzji dot. warunków zabudowy inwestycji spółki Srebrna.

PiS jest beneficjentem kompromisu, który zawarto na początku lat 90. Partie uwłaszczyły się wówczas — stwierdził, wskazując na siedzibę PiS przy ul. Nowogrodzkiej.

To patologia. Nie wydaje mi się, że partie polityczne powinny budować wieżowce. To są wzorce azjatyckie. Kosmos. To jest budowa oligarchii politycznej — mówił gość programu Wirtualnej Polski.

Takie jest zadanie ludzi, którzy nie są zaangażowani w tę walkę plemion – stwierdził Jan Śpiewak, wyjaśniając, że jego środowisko od lat krytykował działania warszawskiego magistratu ws. bliźniaczych wieżowców.

Print Friendly, PDF & Email