O praktyce studenckiej w Mielcu i wyspach Melanezji (1957)

Na praktykę w Mielcu po czwartym roku studiów zapisałem się jako jeden z pierwszych, uznałem, że warto — będę uczestniczył w produkcji odrzutowych myśliwców wersji Lim (licencja rosyjskiego myśliwca MiG-15[1]) a poza tym można będzie sobie polatać; aeroklub w Mielcu był, bo musiał być — jakżeż to by było nie mieć aeroklubu przy zatrudniającej piętnaście tysięcy ludzi fabryce samolotów.

Ponieważ student na praktyce to nie pracownik na etacie można się było na praktykę spóźnić, co też zrobiłem. Trudno bowiem mi było rozstać się z Bogną, a w dodatku byliśmy od Mielca daleko, na drugim krańcu Polski – w mazurskich Bartoszycach. Żeby zaoszczędzić, a przede wszystkim dlatego, że tak się wtedy poszukiwało przygody, do Mielca wybrałem się autostopem.

No i nomen omen, pierwsza książka, jaką wziąłem w Mielcu do ręki, nosiła tytuł „Przygoda”. Jack London napisał ją po powrocie z podróży po morzach południowego Pacyfiku. Akcja książki dzieje się na wyspach Melanezji poddanych cywilizacyjnej misji białego człowieka a zaludnionych przez żyjące w kulturze epoki kamiennej plemiona papuaskie. Bohaterem książki jest Sheldon, Anglik, biały właściciel plantacji kopry[2] zatrudniający na niej, w stanie pół-niewolnictwa, chyba ze dwustu Papuasów, którzy, zgodnie ze swoimi zwyczajami, chcą Sheldona zjeść, jego czaszkę wygotować i umieścić ją na półce nad paleniskiem w plemiennej chacie. Ciągnącą się przez dwieście pięćdziesiąt stron historię Sheldona można więc trafnie nazwać egzemplifikacją problemu egzystencjalnego (choć kiedy London pisał swoją książkę, filozofia takiego terminu jeszcze nie ukuła), mniej więcej koło strony pięćdziesiątej pojawia się w książce przystojna, młoda kobieta, Amerykanka, z której pomocą Sheldon, akurat złożony atakiem malarii, nie zostaje zjedzony, przynajmniej aż do końca książki; gdzieś w okolicy strony dwieście dwoje bohaterów (nie myślę tu o Papuasach) połączy gorące uczucie, fabuła jest, trzeba przyznać, dosyć czarno-biała (sic!), żaden z Papuasów nie jest w książce przedstawiony w korzystnym świetle, co jest z pewnością przez dzisiejszą wersję poprawności politycznej nieakceptowalne.

O tamtych stronach świata sporo ciekawych informacji znalazłem później na internecie, dla przykładu dowiedziałem się, że używany na Nowej Gwinei język pidgin english[3] zawiera tylko pięćset słów, za to są one wieloznaczne. Cacuszkiem jest dla mnie pochodzące z tego języka a wypowiedziane przez skrzywdzoną żonę zdanie: „Kij w ręku mojego męża nie miał odpoczynku”.

Papuasi

Trochę udało mi się w Mielcu polatać, ale wciąż potrzebowałem pieniędzy, a wkrótce okazało się, że jest dla studentów okazja – płatna dodatkowo, poza płacą za praktykę, praca: Kopiowanie i nanoszenie zmian w rosyjskiej dokumentacji jednego z samolotów. Spędzałem więc czas przy rajzbrecie, uzupełniając rysunki techniczne trymera lotki skrzydła lewego.

Cierpliwa wędrówka proroka Eliasza ku górze Horeb[4] trwała czterdzieści dni. Ja takiej cierpliwości przy rysunku trymera nie okazałem, nie wytrzymałem czterdziestu, gdzie tam nie wytrzymałem nawet dwudziestu dni. Już po dziesięciu zacząłem się zastanawiać czy aby na pewno precyzyjna kopia rysunku trymera kiedyś po latach wprowadzi mnie na pokład zbudowanego przeze mnie samolotu i polecę z Warszawy aż do Hongkongu, co wcześniej obiecywała mi pani magister z Geoprojektu. A wiedziałem, że jeśli nawet uda mi się polecieć, to nie tak, jak ona mnie zapewniała — jako pilot — bo ta ścieżka kariery poza dostępem do szybownictwa jest dla mnie ze względu na wadę wzroku zamknięta.

A tu, w „Przygodzie” Londona kusiły mnie błękitne laguny archipelagu Salomona, kusiły wyspy Guadalcanal i Nowa Georgia.

Przypatrywałem się pracującemu obok mnie koledze — kopiował lewy węzeł podwozia. Szczęśliwy z wykonywania pożytecznej pracy z satysfakcją przypatrywał się właśnie skopiowanemu cięgnu głównego ramienia. Był zadowolony z siebie. Ja nie byłem.

Przypomniałem sobie to, co powiedziałem Adamowi, kiedy siedzieliśmy na schodach klatki numer 2 kamienicy na rogu ulic Mokotowskiej i Koszykowej: „Albo sam decydujesz, co będzie z twoim życiem, albo ktoś decyduje za ciebie”. Czas było się zastanowić, i tym razem nie chodziło o to, czy lepszym modelem życia jest łańcuch wydarzeń — szereg odcinków, które mozolnie, od punktu do punktu przechodzisz, czy chwile, w których zapada decyzja co do kształtu dalszego życia. Chodziło o to, że którykolwiek model bym wybrał, musiałem uwzględnić to, że żyję w kraju komunistycznym.

Aktualnym naczelnym komunistą był Władysław Gomułka; wprawdzie wypuścił niektórych zamkniętych przez jego poprzednika Bolesława Bieruta więźniów politycznych, ale poza tym życie pod jego władzą było równie szare i podławe, jak za poprzednika. Dlaczego Gomułka uznał, że aby zapewnić dobrobyt kraju, wystarczy oszczędzać – trudno powiedzieć; w końcu na polskich uczelniach była pewna ilość profesorów mieniących się ekonomistami i sądzę, że gdyby ich zapytał, czy ma rację, wielu z nich odpowiedziałoby:

– Towarzyszu pierwszy sekretarzu, macie absolutną rację, cały kraj powinien jeszcze więcej oszczędzać. Przy okazji, chciałbym poprosić towarzysza sekretarza o zgodę na mój wyjazd z całą rodziną na Zachód. Oczywiście gwarantuję mój szybki powrót do ojczyzny.

Tak czy inaczej, pewnego grudnia, niedługo przed Świętami Bożego Narodzenia Gomułka podniósł cenę kiełbasy; tego już ludzie znieść nie mogli i na stanowisku naczelnego komunisty zastąpił go Edward Gierek.

No ale kiedy praktykuję w Mielcu do upadku Gomułki minie jeszcze kilkanaście lat. Na razie Gomułka zajmuje się umocnieniem swojej władzy, czyli przykręceniem śruby społeczeństwu. O wyspach Melanezji Gomułka wie niewiele albo wcale, a ponieważ podróże obywateli za granicę uważa za szkodliwe, to choć wolno mi pojechać z Warszawy do Radomia, to na jakieś tam wyspy już nie.

– Mówi się, że lada chwila zamknie tygodnik „Po prostu”. Ciekawe czy redaktorów też zamknie? – zastanawiał się Adam, kiedy spotkaliśmy się na gocławskim lotnisku po moim powrocie z praktyki.

– Zeszłoroczne wydarzenia nie pomogły, Polska zmienia się na gorsze, a ja wciąż myślę o sobie – pomyślałem.

XX1. Nie znałem wtedy historii zakładów w Mielcu. A jest ona zaskakująca. Zaczęło się od podjętej w roku 1936. w ramach programu dozbrajania armii decyzji wybudowania Centralnego Okręgu Przemysłowego:

„Wedle[5] najbardziej optymistycznych planów fabryki COP miały osiągnąć pełne moce produkcyjne w połowie 1940 roku. W lecie 1939 r. większość fabryk zbrojeniowych COP dopiero zaczynała przygotowywać się do rozpoczęcia produkcji. Na ich wybudowanie i wyposażenie w najnowocześniejszy park maszynowy wydano łącznie ok. 2 mld złotych.”

Elementem planu Centralnego Ośrodka Przemysłowego była wytwórnia lotnicza w Mielcu:

„Wytwórnia[6] miała wejść w skład Państwowych Zakładów Lotniczych jako jej Wytwórnia Płatowców nr 2. Budowę rozpoczęto 1 września 1938 roku, a w lipcu 1939 roku mury fabryki opuścił pierwszy zmontowany tam (z części dostarczonych z zakładów na Okęciu) samolot PZL.37 Łoś. Zakłady zatrudniały wówczas 700 osób…”

Według tego samego artykułu fabryka bardzo przydała się Niemcom:

„Po zajęciu Mielca 13 września 1939 roku przez wojska niemieckie, zakłady zostały włączone do przedsiębiorstwa Heinkel. Prowadzono w nich produkcję podzespołów bombowców  i myśliwców nocnych oraz montaż bombowców i remonty samolotów. Pracowało w nich w 1944 roku do 5500 osób. W lipcu 1944 Niemcy wycofali się, zabierając maszyny i oprzyrządowanie, natomiast nie zdążyli wysadzić w powietrze budynków (jak w wytwórni na Okęciu).”

Przydała się także Rosjanom:

„6 sierpnia 1944 zakłady przejęto pod administrację radziecką, nadal prowadząc w nich remonty samolotów. 22 lipca 1945 zakłady zostały zwrócone stronie polskiej.”


  1. https://pl.wikipedia.org/wiki/MiG-15 (dostęp 7.01.2019).
  2. https://pl.wikipedia.org/wiki/Kopra
  3. https://en.wikipedia.org/wiki/Tok_Pisin , dostęp 24.11.2017
  4. http://biblia.wiara.pl/doc/423052.Liczby-w-Biblii dostęp 24.11.2017
  5. Według artykułu https://wiadomosci.dziennik.pl/historia/aktualnosci/artykuly/580274,ii-wojna-swiatowa-napasc-niemiec-na-polske-przyczyny-kleski-wrzesniowej-hitlerowcy.html (dostep 7.01.2019).
  6. Według strony internetowej https://pl.wikipedia.org/wiki/Polskie_Zak%C5%82ady_Lotnicze (dostęp 7.01.2019).
Print Friendly, PDF & Email