Od ziarenka do bochenka

Od zawsze agresywny, bez wykształcenia, bez lektur, z poczuciem krzywdy, w kulcie przemocy. Doświadczony więzień.

Jego Matka w wywiadzie opowiedziała, że dwa lata siedział w izolatce, a jedyne informacje z zewnątrz dochodziły do niego przez radiowęzeł. Potem mu dostarczyła telewizorek.

Więzienie ostro zdementowało, bo nie izolatka, tylko cela jednoosobowa.

Ministerstwo zakomunikowało, że nie miał dostępu do telewizji publicznej. To trzeba odczytać tak, że miał dostęp do więziennej telewizji wewnętrznej i poglądy mu kształtował instruktor kulturalno-oświatowy. TVP była „w pakiecie”.

Telewizja więc nie może odpowiadać za to, co mu do mózgu wciskał więzienny radiowęzeł. Taki był przekaz samego prezesa.

Miałem niegdyś sąsiadkę, samotną, starutką kalekę. Jej jedynym zajęciem było śledzenie, kto ją podsłuchuje, podgląda, śledzi, podtruwa. Ja miałem ją podpalać, więc wzywała co jakiś czas policję i pokazywała rozgrzaną ścianę, która dzieliła nasze mieszkania. Ją ta ściana naprawdę parzyła!

Przy braku bodźców, jak mi wówczas wyjaśniła znajoma doktor psychiatrii, mózg sobie sam je produkuje. Nigdy nie wiadomo, co wyprodukuje!

W jednoosobowej celi więziennej bodźców jest jeszcze mniej, a osadzonemu hormony buzują nieporównywalnie z niczym.

Komunikat z więzienia był też taki, że facet miał komfortowo, bo korzystał z jednoosobowej celi. Nie wiem, jak jest dzisiaj, ale w czasach agonii poprzedniego ustroju o „celach jednoosobowych” nie słyszałem, a we wszystkich były „betoniary”. Był to głośnik radiowęzła we wnęce, za wbetonowaną w ścianę kratą. Od 6 rano do 22.

Można było cholery dostać: ani tego ściszyć, ani wyłączyć, ani wybrać inny program. Jak szło przemówienie Pierwszego Sekretarza, obsługa radiowęzła podkręcała potencjometr na najwyższe obroty. Głośniki ryczały na końcu skali. Poza przemówieniami obowiązkowo „wiadomości”, a w przerwach więźniowie byli raczeni koncertami muzyki klasycznej. Nie wszyscy byli melomanami.

Według badań cytowanych w Newsweeku media publiczne w ostatnim roku szarpały Prezydenta kilkaset razy, więc w mózgu „skrzywdzonego” faceta wsłuchanego w głośnik radiowęzła, już i tak skłonnego do zachowań agresywnych i „patriotycznych”, puzzle musiały się ułożyć tak … jak to było do przewidzenia. Poziom agresji mu się podnosił. System odniósł sukces …udało się!

Wreszcie po latach upokorzeń zrobił coś pożytecznego! „Wyrwał chwasta”!

Wariat – kryminalista … taka była ministerialna diagnoza już następnego dnia po zamachu, więc kolejny komunikat, że to zabójca, a nie morderca. Publiczne media mają swoją nieprzenikalność!

Z aresztowaniem faceta problem nie zniknął. Takich samych facetów w takich samych więzieniach pewnie jest jeszcze kilkudziesięciu i co kilka dni kogoś wypuszczają, więc minister zapowiada wzmożenia, dochodzenia, staranną kontrolę, specjalne kary, prewencję i wyspecjalizowanie kolejnych służb w specjalnych procedurach.

To się podoba elektoratowi!

Uruchomienie dodatkowych środków, dla służby zdrowia i nauczycieli jest niemożliwe – nie starczy, mniej ważne.

Na pogrzebie Ofiary generał ksiądz biskup Głódź nawoływał do jedności … narodowej (sic !!!). Prezydent i rząd teatralnie nieszczerze żałują, a TVP nie jest w stanie i nie chce uciszyć swoich propagandystów. Minister Sasin oświadczył w Radiu Zet, że nie widzi powodu do skrócenia kadencji szefa TVP.

Biznes się kręci: najpierw sami sobie wyprodukowali wariata, pozbyli się niepokornego samorządowca, teraz się zbroją, naradzają i zaostrzają procedury. Pijar wzorcowy.

Niepokornych samorządowców ciągle zbyt dużo!

Eldorado dla służb Ziobry, Kamińskiego, Brudzińskiego, ustawodawcy i firm ochroniarskich!

Ministra Kuronia chroniono (dyskretnie) gdy tłumom rozdawał zupki, Ministra Bartoszewskiego spotkałem niegdyś na postoju taksówek pod Pałacem Staszica. Minister Onyszkiewicz codziennie przemykał przez Krakowskie Przedmieście do pracy w MON … na rowerze.

Trzeba było wykonać tytaniczną pracę, by „dobra zmiana” stała się zauważalna.

Piotr Topiński

Print Friendly, PDF & Email