Telewizja pokazała (490)

Wyniki badań przeprowadzonych w Ameryce wykazały, że jeśli dopasuje się godziny rozpoczęcia lekcji do potrzeb dzieci, to osiągają one lepsze wyniki nauczania. Nastolatkowie zwykle później chodzą spać i potrzebują 8-10 godzin snu. Powinni też wstawać później. Przez rok w szkołach w Seattle rozpoczynano pierwsze lekcje o 45 minut później i to dało lepsze wyniki nauczania.

Czy to możliwe jest w Polsce? Raczej nie. Szkoły są tak przeładowane, że w niektórych lekcje zaczynają się już o godzinie 7.15. Poza tym – kto zawiezie małe dzieci do szkoły na późniejszą godzinę i sam spóźni się do pracy? Jeśli lekcje zaczynają się później, na przykład o 11, to rodzice przywożą dzieci rano i zostawiają w świetlicy.

Może kiedyś ktoś wpadnie na pomysł, żeby nie oszczędzać na oświacie, nie likwidować szkół i nie męczyć dzieci chodzeniem na różne godziny do szkoły do przeładowanych klas. I może my tego dożyjemy.

* * *

W każdym ustroju znajdą się gorliwcy, którzy pragną zrobić karierę, podlizując się władzy i prześladując tych, których władza nie lubi. W czasach PRL oskarżano ludzi o działalność antysocjalistyczną, członków partii o rewizjonizm itd. Obecnie też znajdują się ludzie, którzy robią to samo, używając tylko innej terminologii. Warto by im nadać odznakę lizydupa.

W czasie protestu przeciwko pedofilii księży wiele osób wieszało na płotach okalających kościoły buciki dziecięce bądź odpowiednie plakaty. Jedną z takich osób była posłanka Scheuring-Wielgus. Komendant Główny Policji zwrócił się do marszałka Kuchcińskiego o wyrażenie zgody na pociągnięcie posłanki do odpowiedzialności. Zawiesiła ona buciki dziecięce bez zgody zarządzającego tym miejscem, a więc proboszcza. Obraziła też tym czynem uczucia religijne wierzących.

Idiotyzm tego oskarżenia jest ewidentny. Państwo sobie wyobrażają protestujących, jak zwracają się do proboszcza o wyrażenie zgody na zawieszenie bucików i plakatów? Niejasne też jest, w jaki sposób taka akcja obraziła uczucia religijne wierzących – poprosiłbym pana komendanta o rozwinięcie oskarżenia.

Ciekawe, czy kiedy rozwiesza się w szkołach i urzędach (i, jak pamiętamy, w sejmie) krucyfiksy, bez niczyjej zgody, to czy można mówić o obrazie uczuć niewierzących bądź nie katolików? A bezprawne umieszczenie przed ratuszem w Warszawie głazu z tablicą ku czci Lecha Kaczyńskiego — to nie pobudza pana komendanta do zareagowania?

* * *

Żyjemy na peryferiach i dzięki temu poznajemy pewne sprawy z opóźnieniem. Najpierw sekretarz stanu USA Mike Pompeo ogłosił w telewizji Fox News, że Stany Zjednoczone zorganizują w Polsce w dniach 13-14 lutego międzynarodowy szczyt poświęcony sytuacji na Bliskim Wschodzie, w tym – w szczególności – roli, jaką pełni w regionie Iran. Chyba przez zapomnienie zapomniał zaprosić na tę konferencję Iran.

Następnie szef MSZ Iranu, Mohammad Dżawad Zarif, ostro skrytykował Polskę, że będzie „gospodarzem desperackiego, antyirańskiego cyrku”. „Polski rząd nigdy nie zmyje tego wstydu”.

To musiało być zaskoczenie dla polskiego rządu, choć pewnie pociesza się, że mogli się o wszystkim dowiedzieć gdzieś w początkach lutego i trzeba by na gwałt szukać sali i pożyczać krzesła.

Trzeba śledzić Fox News, bo możemy się dowiedzieć, że już wkrótce razem z naszym wielkim sojusznikiem jedziemy znowu zaprowadzać pokój na Bliskim Wschodzie.

* * *

Jeszcze o eksterminacji dzików.

Ewa Siedlecka pisze:

Za eksterminacją dzików nie ma argumentów: naukowych, zdroworozsądkowych ani żadnych innych. Ponad tysiąc naukowców podpisało list do premiera, w którym piszą, podając konkretne dane, że wytępienie dzika w Polsce będzie groźne dla środowiska naturalnego i nie pomoże w walce z ASF. Przeciwnie, zwiększy niebezpieczeństwo roznoszenia zarazy, bo takiej liczby trupów nie da się usunąć z lasów. Nie zjedzą ich też padlinożercy, więc stanowić będą zagrożenie sanitarne. Nie mówiąc o tym, że niektóre rzeczywiście będą nosicielami ASF.

Sprzeciw wyraziło też Polskie Towarzystwo Etyczne, które – oprócz podkreślenia bezsensu wymordowania dzików w ramach walki z ASF i zagrożeń dla środowiska naturalnego z tym związanych – pisze o szkodach moralnych i porównuje akcję resortu środowiska do metod faszystowskich: „organizowanie masakry wysoce inteligentnych i społecznych ssaków jest przejawem stosowania faszystowskiej etyki bezwzględnej eksterminacji niepożądanych. Jest to porażające pogwałcenie nie tylko przeważającej w świecie zachodnim etyki, ale nawet elementarnej przyzwoitości i moralności publicznej”.

Czytam też, że odstrzał dzików jest sprzeczny z kodeksem etycznym myśliwych.

Proszę, ile to osób ma wrażliwe sumienie myśliwskie! Ale kiedy pan minister z kolegami strzelał sobie do bażantów hodowanych i wypuszczanych do zastrzelenia prosto z klatek, to jakoś było cicho. Kiedy myśliwi używają śrutu ołowianego, który zatruwa glebę i nie chcą go zamienić na stalowy, to też nie poruszyło sumień. Zabijanie zwierząt będących pod ochroną, strzelanie do żubrów, bo jest podejrzenie, że mają gruźlicę (!), a teraz jeszcze myśliwi z daleka mają ocenić czy młoda locha jest w ciąży i należy ją przez pewien czas chronić czy można ją już zastrzelić. Takie jest życie myśliwego, któremu Bóg dał Ziemię we władanie.

* * *

Kiedyś prezes Kaczyński tłumaczył komuś, kto był zniesmaczony poziomem jego współpracowników: „Dom można oczyścić i brudną szmatą”. Zdaje się, że Kaczyński tak sobie w ogóle wyobraża czyszczenie domu, a z czystą szmatą czułby się nieswojo. Czyszczenie domu to tylko hasło, żeby móc pobawić się szmatami. Chętnie bym przyznał jego współpracownikom comiesięczne przechodnie tytuły Szmaty Prezesa. Ostatnio na czoło wysuwa się pan Marek Suski – jak by to śmiesznie nie brzmiało: szef gabinetu Politycznego Prezesa Rady Ministrów.

Pan Suski spotkał się z członkami Parlamentu Europejskiego, którzy we wrześniu odwiedzili Polskę, i rozmawiał z nimi na temat reformy polskiego sądownictwa. Powiedział im m.in.:

Część sędziów z KRS jest bogata, w ogrodach mają zakopane sztabki złota niewiadomego pochodzenia.

Pominę już jego późniejsze tłumaczenie, kiedy chciał powiedzieć, co miał na myśli, mówiąc powyższe. Za to tłumaczenie powinien otrzymać oddzielną odznakę. To są te najwyższe kadry PiS.

* * *

Kiedyś pod felietonami pana Passenta na stronie internetowej Polityki pojawiały się stale komentarze pewnego polonusa z Ameryki. Miał on mnóstwo zastrzeżeń do tych tekstów, a w szczególności do tego, że pan Passent pisze nie o tych sprawach o których – zdaniem polonusa – powinien. Skomentowałem to, pisząc, że felietonista sam wybiera tematy, o których chce się wypowiedzieć i zapytałem go, dlaczego nie zrezygnuje z czytania tekstów, do których ma stale tyle zastrzeżeń i po co ciągle zwraca uwagę autorowi co i jak powinien opisywać. Odpisał mi: „Bo mogę”.

To wyjaśnienie przypomniało mi się, gdy patrzę na działania „dobrej zmiany”. Oni robią wiele rzeczy, bo mogą, a widać bardzo chcą. Mają przyjemność w rozpieprzaniu dobrze działających instytucji, wsadzaniu swoich znajomków-dyletantów na lukratywne stanowiska, niszczeniu prawa, a przede wszystkim w okazywaniu chamstwa i nienawiści – oni to lubią. Gorzej, że ich wyborcy wydają się też to lubić.

* * *

Pewne rzeczy od czasów PRL się nie zmieniły – praca fizyczna jest często lepiej opłacana niż umysłowa. Kasjer w sklepie zarabia więcej niż początkujący lekarz czy nauczyciel. Zresztą nauczyciel, który jest przecież po studiach, nawet po wielu latach i licznych kursach nie będzie wiele zarabiał. A teraz, kiedy brakuje np. w budownictwie wielu rąk do pracy, wynagrodzenia stale rosną. Można będzie zmienić branżę i nie użerać się z pacjentami czy uczniami.

* * *

W ciekawej rozmowie Elizy Michalik z prezesem NIK Krzysztofem Kwiatkowskim poruszono problem dodatków do żywności – zapobiegających szybkiemu psuciu żywności, poprawiaczy smaku, wyglądu itd. Okazuje się, że na etykietach produktów wprawdzie wymienia się użyte preparaty, ale nie podaje ich ilości, a szczególnie jaki jest to procent dopuszczalnej dawki dziennej. W rezultacie, jedząc różne przetworzone produkty, możemy przekroczyć tę dawkę. Ponadto niektóre z tych dodatków, gdy się zetkną, mogą wytworzyć szkodliwe substancje, o czym brak informacji.

Raporty NIK są dostępne na stronach internetowych tej instytucji. Jak powiedział Krzysztof Kwiatkowski, czasem politycy wykorzystują raporty NIK do wprowadzania ustaw niezgodnych z wnioskami z raportów. Przykładowo: jeden z raportów stwierdzał m.in., że fotoradary instalowane w gminach są ustawiane na ściągnięcie pieniędzy od kierowców, bo zamiast je ustawiać w miejscach newralgicznych dla ruchu drogowego, ustawia się je przy wyjazdach z miejscowości. Politycy, powołując się na raport NIK, zlikwidowali wszelkie fotoradary i dopiero po jakimś czasie udało się skorygować głupie przepisy.

* * *

Jak się zakończy moje tutaj pisanie? Prawdopodobnie trafi mnie szlag w czasie oglądania telewizji. Wśród wielu rzeczy wykurzających jest niedający się zwalczyć (ale czy ktoś w ogóle próbuje?) zwyczaj zagłuszania muzyczką wypowiedzi zaproszonych ludzi. Leci program o Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Pojawiają się znani ludzie, którzy przekazują fanty na rzecz Orkiestry – do wylicytowania. Ale co dają i mówią – nie wiadomo, bo zagłusza ich muzyczka. Inna sytuacja: prowadzący zaprasza do studia znane postaci, żeby wypowiedziały się na temat aktualnych spraw. Po czym nie daje im nawet skończyć zdania – przerywa, snuje swoje rozważania itd. Gdyby to oznaczono jakąś ikonką czy ostrzeżeniem, to bym wyłączył wcześniej, tak jak to robię, widząc ludzi „dobrej zmiany”.

I jeszcze jedna rzecz, o której kiedyś pisałem, a na którą zwrócił też ostatnio uwagę widz Szkła Kontaktowego. Te wszystkie obrzydliwe postaci pisowskie i zbliżone, często krytykowane za chamstwo i prostactwo, są zapraszane do TVN24, proszone o komentarz, zapraszane do dyskusji. Człowiek, który się skompromitował kłamstwem szkalowaniem i chamstwem, powinien być bojkotowany… chyba że jest prezydentem lub premierem, a i wtedy powinno się tylko przytaczać jego wypowiedzi.

* * *

Prezydent Trump nie ukrywa tego, że chciałby, aby Unia Europejska się rozpadła. Bardzo chwalił Wielką Brytanię za brexit. W swoich działaniach dziwnie często zgadza się z Putinem, który też wolałby o biznesach rozmawiać z poszczególnymi państwami, a nie z taką organizacją jak Unia. Ciekawe co będzie, kiedy w zamian za przysłanie dodatkowych wojsk amerykańskich do Polski Trump zażąda wycofania Polski z Unii.

* * *

Prezydent Duda stwierdził, że nie wie czy zmiany klimatyczne są spowodowane działalnością człowieka. Komentatorzy podzielili się – jedni uważają, że wie, tylko cynicznie podlizuje się górnikom, a drudzy, że rzeczywiście nie wie. Cóż, to nie jest wstyd być durniem, ale nie należy się tym głośno chwalić.

W zeszłym roku prezydent powiedział, że on się stale czegoś uczy. Mógł więc czegoś się nauczyć z okazji konferencji klimatycznej, w której wziął udział. Widocznie nauka przychodzi mu z trudnością.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\dUDA UMOWA.jpg

* * *

Natura wyborców jest niestety taka, że nikogo z polityków nie rozlicza się z obietnic. Wałęsa obiecywał każdemu po 100 milionów (potem nawet 300), żeby mógł sobie założyć biznes. Kaczyński (za pierwszych rządów) obiecał wybudować 3 miliony mieszkań. Tusk miał kastrować pedofilów i zlikwidować hazard oraz dopalacze.

Na początku rządów „dobrej zmiany” ministrowie prześcigali się w obietnicach. Przez pewien czas prowadził Macierewicz, który niemal co miesiąc obiecywał wspaniałe uzbrojenie dla wojska – helikoptery, snajperskie karabiny dla Wojsk Obrony Terytorialnej, które zwalczą Specnaz, gdyby wpadł on na pomysł zaatakowania Polski itp. Pałeczkę przejął Morawiecki i obiecał milion elektrycznych samochodów, które wkrótce mieliśmy wyprodukować, a w każdym niemal jego wystąpieniu Polska ma coraz więcej osiągnięć i wszyscy nam zazdroszczą pod każdym względem – sprawności ekonomicznej, demokracji, praworządności. W międzyczasie mieliśmy zbudować w środku Polski super lotnisko, gdzie przesiadaliby się pasażerowie z całego świata, a do lotniska prowadziłaby kolej dużych prędkości. I sami wkrótce zbudowalibyśmy elektrownię atomową.

Elektorat już o tym wszystkim zapomniał. Dziwne, że media też jakoś zapominają o tym co było, a przecież program telewizyjny pt. „Obiecanki cacanki”, który by przypominał te piękne obietnice, bardzo by przyspieszył edukację elektoratu.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Szydło a.jpg

* * *

Fragment wywiadu z izraelskim dziennikarzem Ronenem Bergmanem, autorem książki „Powstań i zabij pierwszy. Tajna historia skrytobójczych akcji izraelskich służb specjalnych”:

Niedawno napisał pan, że Donald Trump zdradził Rosji tajemnice izraelskiego wywiadu. To brzmi szokująco.

Wszystko zaczęło się jeszcze zanim został prezydentem USA. W czasie jednego z rutynowych spotkań oficerów izraelskiego i amerykańskiego wywiadu Amerykanie zasugerowali, żeby w razie wygranej Trumpa Izrael przestał przekazywać ściśle tajne informacje Białemu Domowi. Obawiali się, że ktoś z otoczenia Trumpa, a może nawet on sam, może być szantażowany przez Rosjan. Izraelczycy byli zbulwersowani, bo nie mieściło im się w głowie, jak coś takiego można mówić o przyszłym prezydencie. A jednak kilka miesięcy po tym spotkaniu wszystko, przed czym ostrzegali Amerykanie, się spełniło. Prezydent Trump przekazał tajne informacje ministrowi Ławrowowi. Wiem nawet jakie, ale nie mogę nic więcej na ten temat powiedzieć.

Rok temu zapytał pan premiera Morawieckiego, czy w myśl nowej ustawy o IPNbędzie pan ścigany, gdy przypomni, że Polacy wydali gestapo członków pana rodziny. Potem pana konto w mediach społecznościowych zalały dziesiątki tysięcy antysemickich wpisów. Sugerował pan, że to była skoordynowana akcja. Ma pan dowody?

To była zorganizowana kampania. Tuż po całej akcji skontaktowałem się ze specjalistyczną firmą Cyabra, która przeanalizowała moje konta e-mailowe oraz profile na Twitterze i Facebooku. Otrzymałem raport, z którego jasno wynika, że padłem ofiarą akcji, użyto do niej tysięcy fałszywych tożsamości. Mogła zostać przeprowadzona tylko przez dobrze zorganizowaną grupę, dysponującą znacznym budżetem. Mogły to być np. wywiad lub agencja PR. Nie mam dowodów, że stał za tym polski rząd. Proszę się jednak zastanowić, kto miał interes, możliwości i pieniądze, żeby dokładnie dzień po mojej rozmowie z premierem Morawieckim rozpocząć bardzo kosztowną antysemicką kampanię wymierzoną we mnie. Kampanię prowadzoną po polsku, przy użyciu tych samych botów co dwa tygodnie wcześniej wobec Yaira Lapida, który również krytykował ustawę o IPN? Bardzo chętnie przekażę ten raport. Mam nadzieję, że w końcu się dowiemy, kto za tym stał.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
Oznaczone jako