Lekcja wolności od rozumu

Wkrótce rozlegnie się kampanijny dzwonek i nastanie czas kolejnych przetasowań.

Pierwszą, samorządową rundę mamy za sobą, ale przed nami jeszcze dwie.

Zajmijmy się wróżeniem z fusów, bo tylko one wiedzą, co będzie po wyborach.

Fusy zawołały do pomocy wnętrzności wątroby z dzika i razem z nimi stwierdziły, że nic szczególnego nie zajdzie, bo nie ma na kogo głosować, bo z patriotycznym chrzęstem zwycięży ukochany populizm, a opozycja podrałuje w konfliktowe zaświaty.

Już w kilka sekund po tym nieszczęściu, zapadniemy w błogostan niepamięci i opuszczą nas niecnotliwe refleksje.

Zapomnimy o wyciąganiu wniosków z doświadczeń ochwaconej przeszłości.

Na długi czas pozostaniemy na peryferiach zdarzeń.

I wtedy wstąpi w nas energia: rozpoczniemy nasz narodowy, nieustający festiwal budowania od zera: festiwal szarpaniny i niepewności jutra.

I wtedy dopadnie nas czarowna myśl o ponownym zatańczeniu tradycyjnego, chocholego tańca.

*

Historia wymiesza się z fikcją i nie będzie odróżniała się od bajek o wyzwolonej prawdzie.

Nauka zejdzie na jeszcze niższy poziom i otworzymy nowe Uniwersytety Wiedzy Lepszego Sortu.

Edukacja religijna na stałe wejdzie do żłobków.

Zostanie wprowadzona do inkubatorów aborcja.

Medycyna oparta o katabasowe wytyczne stanie się chlebem powszednim.

Do władz doturlają się nowi szkodnicy.

Zamiast zająć się rozwojem czy wdrażaniem w życie tego, co dobre dla kraju, a co nie zostało sfinalizowane przez poprzedników, unieważnią pozostałe resztki wrażych planów, wprowadzając swoje.

Rozpoczną ponowne, nocne młócenie słomy i dalsze, kolektywne malowanie trawy.

Gdzie nie spluną, tam wyrośnie pomnik rozpłakanej chwały lub hakenkreuz z oliwną gałązką.

W ich rozporządzeniach i przemyślanych postępowaniach nie znajdziemy odrobiny sensu.

Nie powrócimy do metod uznanych za sprawdzone w krajach takich jak Szwecja czy Finlandia.

Zaczniemy za to bezsilnie i z wściekłością przyglądać się brakom CIĄGŁOŚCI ponad podziałowego działania.

Będziemy za to znów u siebie, na czworakach: dumni, osamotnieni, lecz po staremu — głupkowaci.

Marek Jastrząb

Print Friendly, PDF & Email