Struktury zła w Kościele

O tym, że w Kościele katolickim od lat dzieją się rzeczy niedobre, a nawet kryminalne wiadomo nie od dziś. Od lat powstają znakomicie udokumentowane książki, z których niektóre zostały nawet przełożone na język polski. Zdarza się też, że również polscy autorzy wypowiadają się na ten temat, by wspomnieć choćby Tadeusza Bartosia i jego przenikliwe analizy klerykalnych obyczajów tej instytucji, które w ostatnich trzech latach osmotycznie przeniknęły również do pisowskiego rządu.

Jedną z takich książek, niesłusznie przemilczanych był raport dwóch amerykańskich autorów Jasona Berry’ego i Geralda Rennera, Śluby milczenia, w tłumaczeniu Barbary Stanosz, którą wydało Wydawnictwo Czarna Owca w roku 2012.

Książka przeszła właściwie bez echa, a treści w niej zawarte dopiero dzisiaj docierają do polskiego czytelnika. Mam osobliwą satysfakcję, że mówiłem o nich już w roku po wydaniu oryginału angielskiego, czyli w 2005 roku w książce Przed Bogiem. Jak widać, prawda choć nierychliwa, a jednak powoli się odsłania. Otóż tłem książki jest głośny w ostatnich latach skandal obyczajowy — ujawnione przez media rozmiary zjawiska seksualnego wykorzystywania nieletnich przez duchownych katolickich.

Jednakże głównym jej tematem nie jest pedofilia księży, lecz mechanizmy instytucjonalne, które za pontyfikatu Jana Pawła II uniemożliwiały skuteczne przeciwdziałanie temu zjawisku. U źródeł owych mechanizmów leży bezwzględna zasada ukrywania wszelkich faktów, których ujawnienie mogłoby zaszkodzić Kościołowi — wśród nich ciężkich przestępstw popełnianych przez jego przedstawicieli. W książce została przedstawiona i szczegółowo udokumentowana działalność dwóch ludzi Kościoła: ojca Thomasa Doyle’a, prawnika i dyplomaty, który poświęcił własną karierę, by szukać sprawiedliwości dla ofiar księży pedofilów oraz ojca Marciala Maciela, faworyzowanego przez papieża założyciela zakonu Legion Chrystusa.

Wspomniany Bartoś słusznie podkreśla, że jest to 

Książka wstrząsająca! Odsłania kulisy postępowania instytucji kościelnych w sprawie pedofilii w USA i na Watykanie. Nie dobro dzieci, ale wyłącznie dobro instytucji — tak patrzą biskupi i kardynałowie. Nagromadzenie wielkiej liczby faktów, precyzja ich opisu, swego rodzaju „materiał dowodowy w sprawie” – to największa wartość książki. Wrażenie potęguje chłodny, wolny od namiętności styl wypowiedzi. Kościół katolicki działa jak zorganizowana grupa przestępcza. Regułą jest obstrukcja wymiaru sprawiedliwości. Przysięgę milczenia składają kardynałowie. Tajność kościelnych procedur uniemożliwia dochodzenie prawdy. Udokumentowane skargi giną w watykańskich urzędach. Kłamstwo i zapłata za milczenie — to zwyczajna metoda postępowania hierarchów. Obowiązuje zasada: „Siedź cicho, zaprzeczaj, jeśli to konieczne — przeproś, a jeśli są wątpliwości — atakuj tego, kto przynosi złą wiadomość”.

Prywatny detektyw diecezji chicagowskiej, zarządzanej przez kard. Bernardina, przed procesem szpera w śmieciach ofiar, szukając na nie haka. W sprawie biskupa Wiednia, Hansa Groëra, papież nie staje po stronie ofiar, lecz zaleca duchownym milczenie, porównując Kościół z domem, w którym są pokoje nieudostępniane wszystkim gościom.

Czy teraz to już przeszłość, którą będą się zajmować tylko historycy? Zapewne jest jeszcze spore pole do działania dla dziennikarzy śledczych, ale być może i dla samych hierarchów kościelnych. O jednym z nich, biskupie diecezjalnym z Hildesheim Heilnerem Wilmerem, donosi ks. Adam Boniecki. Boniecki z uznaniem przywołuje takie oto słowa Wilmera: „W moim odczuciu my, biskupi, ciągle jeszcze jesteśmy zbyt aroganccy, zbyt nadęci. Musimy zejść na ziemię, nie możemy już traktować ludzi z góry, przemawiać do nich z piedestału, musimy traktować ich jak równych sobie”. Dodaje też, że musimy przyjąć do wiadomości, że w Kościele jako wspólnocie istnieją „struktury zła”. Co więcej, zdaniem bp Wilmera w Niemczech potrzeba „pilnie” czegoś na kształt „komisji prawdy”.

Nic tylko przyklasnąć, zastanawia mnie tylko dlaczego ks. Boniecki z takim nabożeństwem traktuje dość oczywiste, by nie powiedzieć banalnie oczywiste przecież, słowa niemieckiego hierarchy a jakoś nie zdobędzie się na analizę polskiej rzeczywistości i zachowań nadwiślańskich hierarchów.

Widać do zmiany postaw będą musieli być przymuszeni przez opinię publiczną, która coraz śmielej domaga się sprawiedliwości i zadośćuczynienia za dokonane przez ludzi Kościoła zło. To już nie chodzi o abstrakcyjne struktury zła, ale konkretnych sprawców. Pisze o tym w coraz liczniejszych tekstach mecenas Artur Nowak na łamach Krytyki Politycznej, oko.press czy Gazety Wyborczej.

Stanisław Obirek

Print Friendly, PDF & Email