Telewizja pokazała (488)

Wśród dziesiątków szalonych donosów, które złożył Macierewicz, jeden, z 2017 r., dotyczył Tuska. Zarzucił on Tuskowi „działanie na szkodę państwa i narażenie na szwank interesu obywateli, w tym rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej”.

Jakkolwiek kretyńskie byłoby to doniesienie, prokuratura wdraża postępowanie. Ta akurat sprawa nie została skierowana do psychiatry, ale „dobra zmiana” zajęła się nią na poważnie i zażądano od tłumaczki, która pracowała w 2010 r. przy rozmowie Tuska z Putinem, aby powiedziała, o czym panowie wtedy rozmawiali. Pani Magda Fitas-Dukaczewska, tłumaczka, odmówiła, mimo że prokurator doręczył jej postanowienie o zwolnieniu z tajemnicy w zakresie tajemnicy zawodowej i tajemnicy dotyczącej informacji poufnych i zastrzeżonych (w przypadku tłumaczy wystarcza decyzja prokuratora, a nie sądu).

Szaleństwo opanowało Polskę, a to nie są jedyne jego oznaki. Wystarczy przypomnieć ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej, które miały wykazać – właśnie, co? Miały podtrzymać kłamstwa Kaczyńskiego i Macierewicza, w które uwierzyła znaczna część ich wyborców. Bo jeśli robią ekshumacje, to coś pewnie było na rzeczy. Ekshumacje zrobiono wbrew sprzeciwom rodzin ofiar. To jaskrawy przykład bydlęctwa tej ekipy. Nie liczą się oni z niczym.

Pozytywna wiadomość: Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że ekshumacja dwóch ofiar katastrofy smoleńskiej naruszyły Europejską Konwencję Praw Człowieka („każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego”) i nakazał wypłacić skarżącym rodzinom po 16 tys. euro odszkodowania.

(Gwoli sprawiedliwości, ekshumacja szczątków gen. Sikorskiego, przeprowadzona przez panią prokurator Koj za czasów PO, to przejaw takiego samego szaleństwa – szukanie dowodów zbrodni, która urodziła się w głowach oszołomów: jak zginął Polak, to mogli go zabić tylko Rosjanie).

Jeśli doszłoby do tego, że przysięgły tłumacz, który uczestniczy w rozmowach polityków na najwyższym szczeblu, opowiedziałby o szczegółach tych rozmów, to można by było śmiało odwołać wszelkie takie rozmowy – kto z zagranicznych polityków chciałby ujawnienia, o czym rozmawiano? To wymowny dowód tego, że politycy PiS są poniżej dopuszczalnego poziomu rozumu i przestrzegania zasad. Tacy oni są, ale czy ktoś w elektoracie zastanowi się nad tym przypadkiem?

Ja na miejscu tłumaczki powiedziałbym, że w czasie rozmowy Tusk zażądał wycofania z Polski rosyjskich agentów: Kaczyńskiego, Macierewicza, Rydzyka i kilku innych, ale Putin powiedział, że chociaż nie są oni już przydatni, to chciałby uniknąć międzynarodowego skandalu i poprosił Tuska o pozostawienie ich i nienagłaśnianie sprawy. „W końcu mała jest szansa, że taki Kaczyński kiedykolwiek będzie rządził Polską” powiedział Putin.

* * *

Gdyby sąd nad Jezusem odbywał się we współczesnej Polsce, podsądny zapewne by dalej żył i działał.

Już po półtora roku zakończył się proces Władysława Frasyniuka oskarżonego o to, że podczas policyjnej interwencji w trakcie blokowania tzw. miesięcznicy smoleńskiej w czerwcu 2017 r. przedstawił się funkcjonariuszom jako Jan Józef Grzyb (takie fałszywe nazwisko nosił w okresie ukrywania się w PRL po stanie wojennym). Policja żądała, by ukarać go za „wprowadzenie w błąd” grzywną.

Sąd pierwszej instancji uniewinnił Frasyniuka, ale komendant policji złożył apelację. Rozpatrując ją, sąd okręgowy powołał się na naruszenie przez funkcjonariuszy procedur obowiązujących podczas legitymowania – policjant ma m.in. obowiązek uprzedzić o konsekwencjach związanych z odmową podania tożsamości przez legitymowanego.

W Teksasie sprawę rozpatrzono by definitywnie najdalej już następnego dnia, u nas to musi zająć półtora roku.

* * *

W kabarecie „Owca” Jerzy Dobrowolski opisywał taką sytuację: dwie podobne rakiety – jedna radziecka, druga amerykańska – zostały wystrzelone na podobne orbity. Pytanie: która z nich jest lepsza? Odpowiedź: oczywiście radziecka. No dobrze, pytał Dobrowolski, ale dlaczego? Nie było odpowiedzi.

Teraz na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca wylądowała chińska sonda Czang’e 4 (Czang’e to imię chińskiej bogini Księżyca). Po raz pierwszy pojazd ziemski tam wylądował i będzie prowadził badania. Będzie badany grunt księżycowy, zabrano ze sobą nasiona roślin i kokony jedwabnika – do sprawdzenia warunków ich rozwoju, a także pomoże to w przyszłym umieszczeniu stacji badania kosmosu, która nie będzie miała zakłóceń ze strony fal radiowych z Ziemi. 

Wiadomość o tym zdarzeniu znalazła się daleko w naszych mediach — za informacją jak ratownicy pomogli zejść pewnemu małżeństwu, które zabłądziło w górach Beskidu, jak spędzono Sylwestra, i o tym, że kontenerowiec płynący z Holandii do Gdańska zgubił część ładunku i pokazano, jak ludzie zbierają go z plaży. A gdyby to była sonda amerykańska…

* * *

Ktoś zadzwonił do Szkła Kontaktowego i oburzony zażądał, aby posłowie w czasie kadencji nie mieli prawa przechodzić do innych partii. Wyborcy ich wybrali jako członków określonej partii i powinni w tej partii pozostać.

Nie jestem pewien, czy to dobre rozwiązanie. Czasem głosuje się na określonego człowieka, który – jak się nam wydaje – spełnia pewne standardy, a inni członkowie tej partii już niekoniecznie. Tym bardziej że partie starają się iść „szerokim frontem” i zagarniają każdego, kto może przysporzyć głosów, np. znanych sportowców czy artystów. Gdyby tak Kaczyński poczuł, że jego partia odchodzi od szczytnych celów i przeniósł się na przykład do PSL, to czy jego wyborcy mieliby mu to za złe?

Jeżeli ktoś głosuje na program partii (ale ile osób zna ten program?) to może się czuć zawiedziony „zdradą”. W praktyce parlamentarzyści są elementami maszynki do głosowania i mają niewiele do powiedzenia, jeśli idzie o praktyczną realizację programu partii – decyduje wierchuszka.

Wyborcy jakoś jeszcze nie dojrzeli politycznie i można nimi manipulować. Stąd m.in. taka bitwa o pierwsze miejsce na liście, bo większość wyborców postawi krzyżyk przy osobie na pierwszym miejscu. Niektórzy kandydaci, jak np. Piotr Gadzinowski, startowali z ostatniego miejsca na liście, ale świadomi wyborcy na nich właśnie oddawali głos. Ale to są wyjątki.

Zresztą partie nie różnią się tak bardzo między sobą, co najwyżej retoryką i politycy, przechodząc z jednej do drugiej, nie odczuwają dyskomfortu.

Ciekawe jak by wyglądała scena polityczna, gdyby posłowie pozostawali tam, gdzie ich pierwotnie kiedyś wybrano. Czy można przewidzieć skutki przystąpienia do jakiejś partii, która głosi szlachetne hasła, chce pozytywnie zmieniać Polskę, a potem okazuje się, że jest jak zawsze?

C:\Users\Piotr\Pictures\Na 1 kwietnia\błąd.jpg

* * *

Mariusz Szczygieł zwierzył się niedawno, że nie jest człowiekiem wierzącym, nie wierzy w życie pozagrobowe i dziwią go ludzie modlący się. Na jego koncie w internecie pojawiło się wiele wpisów, także od zmartwionych jego postawą katolików:

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Kościół - katolicy.jpg

* * *

W PRL było mnóstwo denerwującego udawania. Piłkarze udawali amatorów i mieli fikcyjne stanowiska w różnych firmach, przeważnie w kopalniach. Dzięki temu mogli stale trenować jak zawodowcy i wygrywać z zagranicznymi drużynami amatorskimi. Górnictwo na tym nie cierpiało specjalnie, bo i bez tych fałszywych górników wyrabiano normę, a nawet nadwyżki.

PiS wziął przykład z PRL i swoich ludzi, najczęściej niefachowców, umieścił w różnych firmach. Niestety, często są tam na kierowniczych stanowiskach i chcą sami rządzić, zamiast pozostawić zarządzanie fachowcom. Pisowcy ułatwili sobie sprawę — prezydent jakiś czas temu podpisał ustawę, która znosi wymóg, aby osoby wybierane do rad nadzorczych spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa musiały mieć wyższe wykształcenie oraz zdawać egzamin na członka rady.

Efekty widać gołym okiem. Znakomita stadnina koni arabskich w Janowie Podlaskim jest bliska bankructwa. Kariery osób takich jak Misiewicz są powszechnie znane. Partia Nowoczesna prowadzi nawet stronę internetową misiewicze.pl, gdzie można śledzić takie oszałamiające kariery, np. człowiek, który sprzedawał akwaria, zostaje szefem firmy obracającej miliardami. Teraz głośno o paniach z otoczenia prezesa NBP Glapińskiego, które zarabiają ponad 70 tys. zł miesięcznie. Dyrektor Departamentu Komunikacji i Promocji NBP Martyna Wojciechowska (z wykształcenia rusycystka) zarabia ponad 900 tys. zł rocznie. Ale co się dziwić – odpowiedzialność tych pań jest chyba większa niż jakiegoś tam premiera.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\zarobki.jpg

Te problemy wynikają z bezideowości polityki, a raczej polityków. Wiele osób wchodzi do polityki, aby zrobić karierę, a hasła o szlachetnych celach służą głównie do zyskania głosów wyborców. Kupuje się innych polityków, przeważnie za fundusze państwowe, oferując stanowiska, dodatkowe pieniądze, kupuje się wyborców itd.

Ci, którzy chcą osiągnąć jakieś cele polityczne, dopuszczają daleko idące kompromisy, a nawet środki sprzeczne z celami, które chcą osiągnąć. Trochę to przypomina działalność bolszewików, którzy do szczęścia ludzkości dążyli, mordując wielu swoich rodaków, których uznawali za przeciwników politycznych. Politycy mogliby powiedzieć: Tylko nasza partia dąży szczerze do tego, żeby na świecie zapanowała prawda i dlatego zobowiązujemy się kłamać w interesie naszej partii.

Trafiłem niedawno na rozmowę Elizy Michalik z Barbarą Nowacką. Nowacka tłumaczyła, że nie obraża się na kolegów, którzy ją oczerniają czy podstawiają nogi, bo „polityka to jest osiąganie celów politycznych”. Mam wrażenie, że czasem jest to jak dążenie przez k…stwo do czystości.

Łza się w oku kręci, gdy się pamięta, że za „okropnych czasów komuny” opozycjoniści żądali aby na stanowiska w urzędach i spółkach państwowych powoływać fachowców, a nie dyletantów ale partyjniaków.

* * *

No i znowu ograniczają wolność w Arabii Saudyjskiej – tym razem mężczyznom. Dotychczas mężczyzna mógł się łatwo rozwieść i nawet nie powiadamiać o tym byłej żony. Niestety i tu nastąpiły zmiany i sąd musi powiadamiać kobiety o tym, że zostały rozwódkami. Na tej podstawie będą mogły występować o alimenty. Te zachodnie nowinki spowodowały, że kobietom pozwala się prowadzić samodzielnie samochody, chodzić na mecze, a nawet pracować na niektórych stanowiskach do niedawna zastrzeżonych dla mężczyzn.

To niebezpieczne precedensy. Mark Twain powiedział kiedyś: – Zaczyna się od morderstwa, stąd niedaleko do kradzieży, a potem już tylko krok do kłamstwa.

Chwała Bogu, o innych sprawach kobiet (ślubie, podróży, otwarciu konta) dalej decydują mężczyźni – ich opiekunowie.

* * *

Wśród wielu rocznic warto odnotować, że w tym roku minie trzecia rocznica powołania przez Platformę Gabinetu Cieni. Na pewno opublikują jakąś Białą Księgę ocen przeszłości i propozycji na przyszłość, kiedy Platforma odzyska władzę. Pracowali w ciszy gabinetów tyle lat i powstrzymywali się od komentowania aktualnych spraw.

Na tym przykładzie można wykazać, jak łatwo sponiewierać opozycję – wystarczy przypomnieć takie ich działania i obietnice.

Jest taka zabawa w escape room (tak to się po polsku nazywa). Uczestnicy wchodzą do pomieszczenia i muszą rozwiązać zagadki, żeby móc dostać się do innych pomieszczeń. Zdarzyła się tragedia – pięć dziewczynek zginęło w takim escape roomie w wyniku awarii jakiejś butli z gazem i braku możliwości ucieczki. Okazało się, że mimo iż to są miejsca, gdzie świadczy się usługi, to nie podlegają one żadnym przepisom i każdy może sobie coś podobnego zorganizować. Takich miejsc są setki. Po tragedii przeprowadzono kontrole i na niektórych właścicieli nałożono kary, także za niespełnianie warunków bezpieczeństwa przeciwpożarowego. To dziwna sprawa – skoro nie ma przepisów, to na jakiej podstawie nałożono kary? Czy te kary nie należą się urzędnikom, którzy nie opracowali przepisów, jakie muszą spełniać miejsca wykonujące takie usługi dla ludności?

* * *

PiS miał już wiele wpadek, które powinny wpłynąć na opinię publiczną. Były już kilkudziesięciotysięczne premie dla ministrów „oddane” Caritasowi, została ujawniona próba korupcji ze strony szefa KNF, „Ruch” bliski bankructwa, olbrzymie zarobki pracownic szefa NBP, przewyższające kilkukrotnie pensję prezydenta, uchwalanie ustaw „dobrych dla Polski i Polaków”, po czym ich wielokrotne korekty – także „dobre dla Polski i Polaków”, kraje Unii Europejskiej odmawiają Polsce wydania poszukiwanych osób podejrzanych o przestępstwo, bo nie mają pewności czy czeka ich tutaj sprawiedliwy sąd itd. Oczywiście odbiło się to na popularności tej partii, jako że mamy wrażliwy elektorat. Ostatni sondaż IBRIS wykazał, że w najbliższych wyborach tylko 48% badanych głosowałoby na PiS, w tym 27% na pewno. Opozycja zaciera ręce.

* * *

Natura Polaka jest taka, że jak widzi kogoś, kto się załatwia na słomiankę, to jeśli to nie jest jego słomianka, to zwykle nie reaguje. Miałem tego liczne przykłady, działając w spółdzielni mieszkaniowej. Podobnie wydaje się z pedofilią – jeśli ksiądz molestuje czyjeś dziecko, to to już nie wzbudza tak dużego oburzenia. Może ludzie boją się reagować, bo to ksiądz spowiada i udziela rozgrzeszenia, a jeśli go nie udzieli i zamknie drogę do nieba…

Pedofilia w Kościele wydaje się takim problemem, jak skup butelek w PRL albo skontrolowanie w III RP kto nie płaci abonamentu telewizyjnego. Tego problemu ludzie nie potrafią rozwiązać, mimo że niektórzy mają tytuły profesorskie.

Krycie pedofilii nie jest uważane za grzech ani przeszkodę w ogłoszeniu kogoś świętym. Święty od niedawna papież Jan XXIII był autorem tajnej instrukcji zabraniającej współpracy Kościoła z wymiarem sprawiedliwości w sprawie pedofilii księży i nakazującej niszczenie dokumentów w takich sprawach. Jan Paweł II krył pedofilów księży. A liczni biskupi, ze zmarłym niedawno bp. Pieronkiem włącznie, głośno bagatelizowali problem (Pieronek: Kościół ma ważniejsze sprawy, a pedofilia była, jest i będzie). Teraz wychodzą na jaw liczne takie przestępstwa, rekordzista „używał” w sumie około 2000 chłopców. A polski Kościół zgłosił do Watykanu za ostatnie kilkanaście lat tylko dwa takie przestępstwa zakończone wyrokami. Jak się obejrzy mapę z zaznaczonymi licznymi takimi udokumentowanymi przypadkami, sporządzoną przez posłankę Scheuring-Wielgus i fundację „Nie Lękajcie Się”, to widać, że hierarchowie kościelni popełniają gruby grzech kłamstwa.

Póki wierni będą w takich sprawach jak owieczki wobec wilków, póty zło się nie skończy. Cóż, jest to religia oparta na wierze, a skoro kapłani zapewniają, że wszystko jest w porządku i będzie jeszcze lepiej, to grzechem byłoby im nie wierzyć.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
Oznaczone jako