Widmo krąży nad Europą – widmo populizmu

To oczywiście szydercze nawiązanie do bardziej znanego manifestu z XIX wieku autorstwa też ekonomisty, którym był Karol Marks.

Thomas Piketty – ekonomista wraz z zespołem opublikowali „Manifest Demokratyczny dla Europy” podyktowany obawą wyrażoną w zdaniu otwierającym ten tekst. Warto przeczytać, co mają do zaproponowania ludzie zajmujący się zawodowo badaniami ważnych problemów w życiu społecznym i gospodarczym naszego, europejskiego świata.

To inspirujące.

Można zanurzyć się w rzeczywistość i problemy szersze i ważniejsze niż te, które tworzy nasz polski grajdołek z największym obecnie problemem, jakim jest powołanie do rządu na eksperckie stanowisko wiceministra w resorcie zajmującym się cyfryzacją, kogoś takiego, jak ten młody człowiek, którego nazwiska nawet nie warto wymieniać, aby nie dostarczać mu jeszcze więcej satysfakcji jaką musi on czerpać z całego tego medialnego szumu.

Nie będę opisywał treści Manifestu „O Demokratyczną Europę” – niech każdy sobie go sam przeczyta. To nie jest obszerny tekst. Ale ważny a nawet bardzo ważny.

Thomas Piketty, autor głośnej w ostatnich latach książki „Kapitał w XXI wieku” wraz z zespołem wybitnych naukowców stawia prostą tezę – jeżeli Zjednoczona Europa nie wypracuje nowych, innych niż dotąd, zasad funkcjonowania, innego podziału bogactwa wewnątrz krajów unijnych – to będzie to jej koniec. Unia Europejska rozpadnie się. Rozsadzą ją partie populistyczne i ruchy nacjonalistyczne, żywiące się rosnącym niezadowoleniem najszerszych grup społecznych z zamrożenia lub spadku warunków ich życia i niskiego zaspokojenia potrzeb socjalnych – takich jak ochrona zdrowia, czy możliwości edukacji.

Niski poziom zaspokojenia potrzeb socjalnych występuje przy stale rosnącym wzroście gospodarczym. Właśnie to niezadowolenie wylało się na ulice miast francuskich, tli się jako zarzewie buntu w krajach tak różnych jak Niemcy, Anglia czy Włochy i Węgry.

Chciałoby się powtórzyć: widmo krąży nad Europą, widmo populizmu!

Tu nie ma jednak prostych analogii. Nie powtórzy się historia, bo ta się nigdy nie powtarza (no chyba, że jako farsa). Nie ma wielkiej i rosnącej klasy robotników przemysłowych. Żyjemy w epoce post przemysłowej. Prekariat nie zastąpi proletariatu.

Czy są więc jakieś podobieństwa? Czy jest coś jako wartość stała w procesach społecznych szaleństwa i buntu uciśnionych?

W moim rozumieniu taką stałą, niezmienną cechą minionych i obecnych czasów jest chciwość. Chciwość wyniesiona do pozycji wyznania wiary, chciwość jako najważniejszy motyw ludzkich działań, chciwość jako fundament, na którym zbudowaliśmy świat, w którym jeden procent ludzi dysponuje majątkiem większym niż połowa 9-miliardowej ludzkości; chciwość, która stała się maksymą wilków z Wall Street i ich mutacji w innych, mniejszych instytucjach bankowych z naszym NBP włącznie.

Po kryzysie 2008 roku, który wstrząsnął posadami świata kapitalistycznego i gospodarki liberalnej wydawało się, że to jest jakaś nauka dla polityków, bankowców, przedsiębiorców – dla wszystkich ludzi decyzyjnych. Nic takiego. Największe banki ratowały rządy, bo były za wielkie, aby mogły upaść (tak twierdzili przede wszystkim prezesi tych banków). Dziesięć lat po kryzysie ekonomiści prognozują jego powtórkę. Polityka światowa w rękach ludzi wyniesionych do władzy przez rozgoryczonych i odrzuconych wchodzi w fazę wojen celnych – te zwykle poprzedzają kolejne ich odsłony.

Manifest Pikette’go to propozycja wprowadzenia nowych form sprawowania władzy, powołania nowych instytucji władzy w Unii Europejskiej i wprowadzenia nowych zasad opodatkowania. Opodatkowania bogatszych, aby poprawić socjalny standard życia biedniejszych. Nowe zasady opodatkowania Piketty proponuje wprowadzić drogą uzgodnień parlamentarnych i prawa unijnego, na które zgodę musiałyby wyrazić wszystkie państwa tworzące Unię Europejską.

Czy jest to możliwe? Czy to jest projekt realny czy życzenia pięknoduchów?

Tu nie ma mądrych. Tu każdy może przedstawiać swoje stanowisko. Moje jest proste – na dziś to nie jest możliwe. A czy będzie możliwe?

Tak, ale tylko wtedy, gdy chciwości, jej skali i rozpasaniu, przeciwstawi się strach.

Strach to też uczucie z niskiej sfery, prawie fizjologii, a nie psychiki. Strach i chciwość – to są zmienne kształtujące ludzkie decyzje, ludzkie zachowania, które mogą się zrównoważyć.

„Żółte kamizelki” protestują na ulicach Paryża. Ulicznym manifestacjom jak zawsze towarzyszą agresja i przemoc. Skala tej agresji i przemocy, gdy przekroczy trudną do ustalenia w seminaryjnym porządku granicę, zmieni myślenie decydentów. Gdy zaczną się naprawdę bać, to propozycje Piketty’ego aby inaczej dzielić się bogactwem w obrębie państwa przestaną pachnieć socjalizmem.

Inaczej nic z tego.

Nie stanie się elementem nowego ładu ekonomicznego postulat, aby opodatkować wyżej tych, co mają wysokie dochody, znaczące bogactwa, by opodatkować transakcje finansowe, polegające na zakupywaniu miliardów w jakieś walucie i natychmiastowe ich zbywanie na giełdach walutowych, gdy tylko drgnie ich wartość nawet o ułamek centa. To nie jest żadna praca, tu nic nie jest wytworzone.

Skoro nie jesteśmy zdolni przyjąć prawa, które uzna to za przestępstwo i ukarze, to opodatkujmy to przynajmniej.

Takich przykładów, takich propozycji Manifest Piketty’ego zawiera wiele. Warto się zastanowić, gdy wejdzie w fazę zbierania podpisów poparcia. Warto to zrobić, mimo, że bariera strachu nie została jeszcze przekroczona.

I oby nie została. Bo będzie bolało!

avatar


Zbigniew Szczypiński

Socjolog, polityk

Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni. Poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email