Podsumowanie 2018 i perspektywy na 2019

Ostatnie dni mijającego roku sprzyjają podsumowaniom, które w istocie pojawiają się w krajowych i światowych mediach. Czytam je z uwagą i staram się wyrobić swoje własne zdanie. Szczególnie interesuje mnie przyszłość Kościoła katolickiego i amerykańskiej demokracji.

O polskich zawirowaniach zarówno polityki, jak i katolicyzmu mam swoje zdanie i Czytelnicy mieli już nie raz okazję je poznać, więc nie będę się nad tym rozwodził. Oczywiście ciekawi mnie czy polski episkopat, ostatecznie skompromitowany nie tylko w sprawie pedofilii kleru, ale również swoim skrajnym upolitycznieniem poda się w lutym do dymisji, idąc w ślady podobnie skompromitowanego episkopatu chilijskiego, który to zrobił w mijającym roku. Podobnie jak intryguje mnie przyszłość ruchu Roberta Biedronia i pytanie, czy okaże się czarnym koniem i przyszłorocznych wyborów, który zmiecie zarówno skompromitowaną partię rządzącą z jej mrocznym prezesem, jak i niemrawą opozycję. Oby. Zajmę się jednak sprawami bardziej odległymi, ale być może łatwiejszymi do przewidzenia.

Zacznę od USA, a dokładniej od demolki jaka zafundował Donald Trump swojej ojczyźnie jeszcze przed objęciem urzędu prezydenckiego. Zainteresowanym polecam znakomitą książkę Stevena Levitsky’ego i Daniela Ziblatat, Tak umierają demokracje, która ukazała się w tym roku po polsku. Autorzy to znani politolodzy z Uniwersytetu Harwardzkiego, znawcy mechanizmów powstawanie reżimów autorytarnych obecnych w różnych zakątkach świata. Do tej pory interesowali się głównie historią faszyzmu i komunizmu oraz dyktatur południowoamerykańskich. Nigdy nie przypuszczali, że ich kompetencje okażą się przydatne do zrozumienia zmian zachodzących w ich własnym kraju. Po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta w listopadzie 2016 okazało się, że podobne mechanizmy destrukcji demokracji zostały wprawione w ruch również w USA.

Tak więc omawiana książka zrodziła się z zaskoczenia: „Przez ostatnie dwa lata przyglądaliśmy się politykom mówiącym i robiącym rzeczy, które dotąd w Stanach Zjednoczonych były nie do pomyślenia, a w innych miejscach na świecie zwiastowały kryzys demokracji”. Co więcej, zuchwałe i powtarzające się ataki Trumpa na tradycyjne bezpieczniki demokracji amerykańskiej potwierdzają pewien wzór zagrożeń wyrosłych z wnętrza samej demokracji. Jak piszą autorzy: „Demokracje mogą umierać z rąk nie tyle generałów, ile demokratycznie wybranych przywódców – prezydentów i premierów, którzy znoszą dokładnie ten sam proces, który doprowadził ich do władzy”. Tak więc choć brutalna siła faszyzmu i komunizmu nie zagraża dzisiejszemu światu, to pojawiły się nowe i bardziej subtelne zagrożenia, które znaczenie trudniej zdemaskować. To wcale nie znaczy, że są mniej niebezpieczne i dlatego warto je poznać, by się im na czas przeciwstawić. Wszystko wskazuje na to, że i tym razem to się uda, tym bardziej że coraz głośniej pojawia się postulat impeachmentu, który staje się coraz bardziej prawdopodobny. Jak się wydaje, im wcześniej Biały Dom zmieni gospodarza tym większa szansa na uratowanie amerykańskiej demokracji.

Jednym z największych orędowników impeachmentu jest inny politolog Allan Lichtman z Amerykańskiego Uniwersytetu z Waszyngtonu, który już w książce wydanej w 2017 The Case for Impeachment wskazywał na szereg powodów, dla których Trump powinien być zmuszony do ustąpienia. Pod koniec tego roku Lichtman powtórzył je w rozmowie z portalem Deutsche Welle. W podobnym tonie wypowiedzieli się znani felietoniści New York Timesa Paul Krugman Elizabeth Drew i wielu innych. Przyłączam się do tych głosów.

Jeśli chodzi o Kościół katolicki, to niestety też nie mam dobrych wieści. Podziwiany również przeze mnie papież Franciszek okazuje się niezbyt przekonujący w realizacji swoich najbardziej rewolucyjnych pomysłów. Wspomnę tylko o jednym – jego bezkompromisowej jakoby walce z pedofilią w Kościele. Podsumowania jego działań nie wyglądają najlepiej.

Ograniczę się do wspomnienia dwóch liberalnych czasopism amerykańskich katolickich, które regularnie omawiają działania Franciszka. Dziennikarka „Catholic News Service” Cindy Wooden swój podsumowujący raport zatytułowała „Dla papieża to był rok, który powinien zakończyć sprawę kryzysu nadużyć”. Jej teza jest prosta – mógł być, ale nie był. Franciszek mimo szumnych zapowiedzi i uroczystych deklaracji nie zdołał się uwolnić od klerykalnej mentalności. I to ofiary nadużyć rezygnujący ze współpracy z watykańskimi komisjami mają rację – Watykan unika odpowiedzialności i ogranicza się do działań pozorowanych. Zapowiedziane na luty 2019 roku spotkanie z przedstawicielami światowych episkopatów raczej niczego nie zmieni. Jej raport zamieścił zarówno „National Catholic Reporter”, jak i jezuickie pismo „America”. Oba te pisma są dla mnie wiarygodnym i obiektywnym źródłem. Jeśli ich dziennikarze podobnym duchu wypowiadają się od wielu miesięcy, to znaczy, że Franciszek tak naprawdę nie radzi sobie z wyzwaniami, przed jakimi stoi dzisiejszy katolicyzm. Jeśli, podobnie jak jego poprzednik w 2013 roku, poda się w nowym roku do dymisji, to nie będę zaskoczony. Choć naturalnie powody, dla których utraciłem zaufanie do papieża Franciszka, są inne niż w wypadku jego konserwatywnych przeciwników.

Mówiąc krótko: przyszły rok zapowiada się ciekawie.

avatar


Stanisław Obirek

Profesor


Polski teolog, historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita.

Print Friendly, PDF & Email