Jest Człowiek Wolności 2018!

Pamiętacie takie powiedzonko-wykrzyknik: wszystko zniosę, jajko zniosę, ale tego nie zniosę? No to będzie jak znalazł.

Najpierw Rada Naukowa Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk na swoim niedawnym posiedzeniu podjęła uchwałę (większością głosów), w której odcięła się od postawy wyrażanej słowem i czynem swojego członka prof. Piotra Glińskiego. Urlopowanego na czas pełnienia funkcji publicznej, a konkretnie: wicepremiera Rządu RP i Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, będącego jednak nadal pracownikiem IFiS PAN oraz członkiem Rady Naukowej i kierownikiem Zakładu Społeczeństwa Obywatelskiego (tak, tak – to prawda, niestety).

Rada Naukowa IFiS PAN zarzuca Piotrowi Glińskiemu podporządkowanie kultury jednolitej opcji ideowej, a także naruszanie zasad funkcjonowania instytucji publicznych poprzez arbitralne decyzje dotyczące zmian kadrowych w takich instytucjach, lekceważenie głosu ich pracowników i przedstawicieli.

Niepokoi i razi też ton wielu wypowiedzi. Za szczególnie żenujące uznajemy niedawne porównanie języka używanego w odniesieniu do partii rządzącej, którą reprezentuje m.in. Piotr Gliński, do języka, którym propaganda III Rzeszy posługiwała się wobec Żydów. Takie działania i wypowiedzi uważamy za nielicujące z godnością urzędnika państwowego.

W końcowym tekście uchwały czytamy „Nie chcielibyśmy, aby wypowiedzi i praktyki ministra Glińskiego były uznawane za reprezentatywne dla środowiska IFiS PAN”.

Jedyne, co przychodzi mi do głowy po zapoznaniu się treścią uchwały („wisi” na stronie Instytutu) to – „lepiej późno niż wcale”. Profesor Piotr Gliński jest już premierem trzy lata, a nawet dłużej, jeśli dodać staż „premiera z tabletu” – bo to jego w ten niebanalny sposób Jarosław Kaczyński prezentował z mównicy sejmowej jako kandydata na stanowisko premiera w trakcie debaty nad odwołaniem Ewy Kopacz.

To z tabletu, nieudolnie trzymanego przez Jarosława Kaczyńskiego, przemawiał do posłów Piotr Gliński wymieniany również później jako kandydat na premiera w rządzie Zjednoczonej Prawicy. Skończyło się na funkcji pierwszego wicepremiera (mimo że nie ma takiego stanowiska w oficjalnej nomenklaturze rządowej), wzmocnionego stanowiskiem ministra kultury i dziedzictwa narodowego.

To ważne stanowisko. A myśląc długą perspektywą (a ta władza przymierza się do takich rządów) – jedno z najważniejszych. Celem jest wychowanie nowego człowieka, stworzenie nowej opowieści o naszej historii, powołanie do życia w masowej wyobraźni nowych bohaterów.

Premier i minister Piotr Gliński zabrał się do tej pracy z ogromnym zapałem, z gorliwością politycznego neofity. Dotychczasowe zainteresowania profesora Glińskiego społeczeństwem obywatelskim i ekologią okazały się zbyt słabe, aby powstrzymać polityka Glińskiego przed podejmowaniem takich działań, przeciwko którym zaprotestowali — późno, bo późno — jego koledzy z „panowskiego” Instytutu.

Piotrowi Glińskiemu poświęciłem kilka tekstów zamieszczonych na łamach Studia Opinii. Przypomnę ten sprzed dwóch lat — wypowiedź ministra i wicepremiera Glińskiego, który na pytanie dziennikarza: czy odpowie na zarzuty, sformułowane przez środowisko socjologów w liście otwartym, powiedział, że nie, że nie — bo to go nie dotyczy, bo on nie jest teraz socjologiem — jest politykiem.

Pisałem, że gdyby w tamtym czasie prowadzony był plebiscyt na najgłupszą wypowiedź osoby publicznej, to Piotr Gliński byłby laureatem takiego konkursu.

Uchwała Rady Naukowej IFiS PAN to werdykt środowiska socjologicznego skupionego w Polskiej Akademii Nauk (wyżej już nie można). Czy będzie miała wpływ na Piotra Glińskiego?

Założę się o każde pieniądze, że nie. Nie wpłynie ona w najmniejszym stopniu na język i decyzje tego wysokiego urzędnika państwowego. Zaryzykowałbym nawet tezę, że będzie wprost przeciwnie, że wzmocni to Glińskiego w robieniu „dobrej zmiany” w kulturze, w demolowaniu instytucji kultury i całej sfery pozarządowych organizacji.

Mając taki werdykt swojego środowiska naukowego profesor Gliński tym mocniej przylgnie do swoich nowych kolegów z rządu, takich jak znana z wysokich intelektualnych lotów premier (a obecna wicepremier) Beata Szydło czy ministrowie Błaszczak, Brudziński albo Ziobro. To są wszak ludzie, którzy mają ważne pieczątki; a to one mają siłę. Ich przyłożenie na dokumencie stwarza nową rzeczywistość. Na przykład wzbogaca potomka polskiej arystokracji o niebagatelną kwotę — bliską pół miliarda złotych (lub lepiej 100 milionów euro) — za kolekcję sztuki, która… była własnością państwa polskiego. Albo wymienia dyrekcję dobrego teatru we Wrocławiu na kogoś, kto ten teatr doprowadza do zapaści i ruiny. Albo w imię nieogarnionych racji rozwala się najlepsze polskie Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Albo zapowiada obcięcie dotacji dla tak unikatowej placówki kulturalnej, jaką jest Europejskie Centrum Solidarności.

Mogę tak długo; tylko po co?

Niech puentą tych lamentów będzie ogłoszony ostatnio werdykt tygodnika „Sieci” na tytuł „Człowieka Wolności 2018 roku”

Tytuł „Człowiek Wolności 2018” redakcja tygodnika „Sieci” przyznała… Piotrowi Glińskiemu.

Piotr Gliński znalazł się w dobrym towarzystwie: Andrzeja Dudy, Jarosława Kaczyńskiego i Julii Przyłębskiej.

Czyli w wytęsknionej elicie intelektualno-politycznej. Klasy niewątpliwie światowej.

avatar


Zbigniew Szczypiński

Socjolog, polityk

Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni. Poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Więcej w Wikipedii


Wredny i złośliwy dopisek redaktora:

Czekamy na kanonizację.

Print Friendly, PDF & Email