Przeciwstawienia

Dzisiaj uczciwych już nie ma.

Teraz są tylko INTERESOWNI: liczy się biznes i stalowe łokcie; świętym obowiązkiem człowieka jest dokopać bliźniemu.

Niegdyś albo się było porządnym, albo łajzą.

Dzisiaj porządnym można być na sejmowej sali, a wychodząc za jej próg, paserem.

Teraz można uchodzić za pobożnego człowieka podczas mszy, a gdy w kościele pusto, być szelmą łupiącym skarbonki.

Niegdyś łachudra nie miał spokojnego życia, bo społeczne pręgierze wyzwalały z niego — skrupuły. Pięć razy się zastanowił, zanim raz popadł w świadomą kolizję z prawem i naraził się na społeczną izolację.

Dzisiaj nie musi chować się przed cechowaniem pleców i obcinaniem uszu, ponieważ bezpośrednio po łajdactwie idzie na proszony raut, przybijają mu piątkę, gawędzą z nim, a on, po wpłaceniu kaucji za grzech, pędzi na swój odczyt o etyce i jest niebywale zdumiony faktem, że nie wolno mu być kanalią; niczego się nie obawia, gdyż sądzi, że skoro nie ma winy i kary za nią, to i zbrodni także nie ma.

Doliniarz, którego przyłapano na zalotach do cudzej portmonetki i którego policja goni przez pół miasta, nie idzie odsiadywać swojej niewinności, ale, śmiejąc się z sądu, krokiem dumnym i obrażonym, wraca po ukryty w krzakach, zwędzony portfel domagając się odszkodowania i przeprosin za uszczerbek na kryształowym wizerunku.

Snajper walący z fuzji do przechodniów jest zaszokowany, gdy słyszy, że kropić do ludzi jest niegrzecznie, a Obywatel Bandyta idzie do pudła na zdrowotny urlop, by odpocząć przed kolejnym zabójstwem.

Za bycie prymusem w pierdlu, czyli — Wzorowym Kryminalistą, wychodzi na przepustkę i szlachtuje następną ofiarę.

Marek Jastrząb

Print Friendly, PDF & Email