Wycinka z życiorysu

Czytam nekrologi już 40 lat jakieś, a pewnie i z okładem. Nie z schadenfreude, że ten, ta lub tamten odszedł, a ja trwam. Przeglądam je dlatego, że wiele wiedzy ta lektura mi daje, różnorakiej i ciekawej niemal zawsze.

Prof. Zdzisław Sadowski

Zmarł szanowany profesor ekonomii Zdzisław Sadowski. Miałem z nim do czynienia w czasach przykrych, ale nie do wykreślenia, jakbyśmy tego chcieli lub nie chcieli. On ważny członek rządu, ja dziennikarz, który miał go wypytać jak tam, Panie Wicepremierze, z reformami gospodarki. Odpowiedzi nie pamiętam, a wycinki leżą gdzieś głęboko, lecz coś mi w głowie kołacze, że żałować tej niepamięci nie ma czego.

Był Zdzisław Sadowski wicepremierem w rządzie Zbigniewa Messnera, w paru ostatnich latach PRL—u. Nic szczególnego w rządzie nie uczynił, bo nie było jak i z kim. Dobrego w tych czasach nie zaznawaliśmy, ale złego też jednak nic raczej na rządowej posadzie nie zrobił.

Dorobu naukowego śp. Profesora nie ocenię, bo go nie znam, ale po lekturze licznych nekrologów wierzę solennie, że pośledni nie był.

Wnerwiło mnie natomiast i telepnęło jak cholera, gdym zoczył był po wielokroć, że zasmuceni koledzy jego i przyjaciele po fachu, jak jeden mąż (i żona) omijają w pośmiertnej wyliczance zasług, stanowisk i zaszczytów to najwyższe, jakie osiągnął. Za nic mają tekę wicepremiera. Czyżby dlatego, że trzymał ją za rączkę w niedobrym rządzie? Był też szefem od Planowania, ale centralne planowanie było be za Balcerowicza, a według nadchodzącej właśnie mody ma być cacy, więc to jednak nie o planowanie chyba chodzi.

Profesorów mieliśmy przez 100 lat dziesiątki tysięcy, a może i więcej, ministrów — tysiące, wicepremierów też nie liczyłem, ale o zakład szedłbym, że było ich nie więcej niż około setki.

Nie wierzę, żeby wspomnienie udziału w tej setce zaszkodziło jego pamięci. Gdyby zaś chodziło o bramy do św. Piotra, to tam mają akurat pamięć słonia, a słoń ów nieśmiertelny.

Stalin wycinał swoich wrogów ze zdjęć i zbiorowych konterfektów, bo miał po temu powody polityczne, lecz głównie dlatego, że nie przestawał ich nienawidzić, także wtedy gdy był ich już zgładził. U nas wycinają, żeby wycięty miał lepiej. Nie zagłaskujmy jednak naszych zmarłych, bo to nie przystoi. Czuję w tej praktyce fake news’a zapaszek. Zaś poza wszystkim innym, cóż znaczą dwa lata w niesłusznym rządzie wobec ponad 90 lat dobrego życia?

Co sądzicie, dobrych czy niedobrych miał Zdzisław Sadowski kolegów?

Jan Cipiur

Print Friendly, PDF & Email